Filozofia · 4 min czytania
cognosce te ipsum
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Czasem czuję się tak bardzo zmęczona i tak strasznie zniechęcona. Doprawdy jak głową w mur... Jestem ateistką. Zdeklarowaną i świadomą. To pozytywne uczucie. Pozwala mi szerzej spojrzeć na świat, podważyć utarte schematy i odwieczne prawdy. Zastanawia mnie jedno. Dlaczego ludzie mają tendencję do odrzucania wszystkiego, co wykracza poza ich możliwość zrozumienia? Przecież po to, by zaistniał dowód – niezbędne jest po pierwsze postawienie hipotezy, po drugie analiza, po trzecie wniosek, po czwarte teza. Dlaczego nie potraktować poważnie pytania:”A może wszechświat nie potrzebuje Stwórcy?” Dlaczego nie przyjąć, że planety, galaktyki, słowem cały kosmos działa w sobie tylko znanym porządku rzeczy, takie kosmiczne perpetum moblie bez „Początku i Dłoni”, która nadała mu kształt. To przecież brzmi mniej niedorzecznie niż Stwórca pałający furią zemsty na prawo i lewo. I za co lub też dzięki czemu?... Jeśli zwykły owoc spowodował upadek człowieka, owoc, który nie myśli, nie czuje, nie potrafi spiskować, ranić; boję się nawet pomyśleć jak dalece okrutny potrafi być człowiek i jak nieskończenie mściwy jego Bóg. Patrzę na świat, który nie jest doskonały i wiem, że stanowię jego część, bez obowiązku bycia doskonałą. Popełniam błędy, bo taka jest już moja natura, będąc jednocześnie świadomą swojej efemeryczności. Efemeryczność, ulotność, śmierć. Chcemy czy nie chcemy - dotyczą każdego z nas . ”śmierć - naturalna jak oddech i nieubłagana jak brak oddechu”. Bezgraniczna swoboda myśli – spróbujcie jej czasem. Odrzućcie to co z pozoru znacie, zwłaszcza te niepodważalne prawdy, te które stworzył człowiek taki jak my. Choćby niebo? Jaki naprawdę ma kolor? Niebieski, powiedzmy…