Duchy · 4 min czytania
Coś.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Było ciemno. Krążyłam bez celu po chodnikach. W pewnym momencie, poczułam silne uderzenie w plecy, odwróciłam się I zobaczyłam coś niesamowitego, strasznego, a zarazem pięknego. Miało może 1,60 wzrostu i skrzydła. Długie, piękne skrzydła. Długie blond włosy do kolan, zgrabne ręce, nogi, cera idealna. Ogólnie, piękne wrażenie. Jednak oczy...te oczy, miały w sobie cos złego. Coś złowieszczego i to właśnie te oczy przyciągnęły moją uwagę. Jednak na dokonanie takiego opisu miałam zaledwie kilka sekund. Postać zniknęła równie szybko jak się pojawiła. Pozostał tylko nieznośny ból między łopatkami. Podejrzewam, że czymkolwiek to było i skądkolwiek się wzięło, uderzyło we mnie przypadkiem. Nie wiem co to było i pewnie nigdy się nie dowiem, ale no cóż, będę się zastanawiać. Poszłam nad rzekę, zamiast na te głupie zajęcia z Angielskiego, tam przynajmniej będę mogła się spokojnie pozastanwaiać. Co dziwne, ta istota uderzyła we mnie na środku ulicy, a zapowiadało się, że nikt tego nie zauważył. Zdarzenie przecież niecodzienne. Nie ukrywam, że jak dla mnie to jakieś dziwne, podejrzane. Usłyszałam dzum wody. Kocham ten dźwięk. Przypomina mi moje szczęśliwe dzieciństwo. Uwielbiam siedzieć nad rzeką. Jest tu takie miejsce, którego istnienie (jak podejrzewam) znam tylko ja, a na tej rzece wiele jeszcze takich miejsc jest pewnei do odkrycia.Było mi wygodnie na tym starym drzewie, na które się wdrapałam. Jest tyle rzeczy, które mogłam robić po ciemku, wolna, bez żadnych ograniczeń. Jednak ja wolałam zostać właśnie tam. Jeden nazwał by to zachcianką inny kaprysem, a jeszcze inny intuicją. I to chyba była właśnie ona. Intuicja. Przeczucie mówiło mi, że mam tam zostać. No wiec zostałam. Siedziałam tam już chyba od godziny, gdy usłyszałam cichy, szept. - Proszę proszę, kogo ja widzę - Kto tu jest?!…