Erotyka · 4 min czytania
'Coś' czyli cisza obezwładnia samoistnie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Czasem tak się dzieje, kiedy ostatnie sensowne słowo wydobywa się z ust, że wszędobylska, obyta w świecie, i bezczelna cisza wkrada się między kochanki… Jeżeli wspomniane są ze sobą długo, może to wskazywać, (choć nie musi), na znudzenie, zniechęcenie, albo na mniej miłe scenariusze, które nas jednak dzisiaj interesować nie będą. Jeśli jednak jest tak, że ofiarą ciszy padają kochanki o małym, a nawet mniejszym stażu może to oznaczać bardzo wiele. Jak wiadomo, w chwili, gdy niewydobyte z nieśmiałości słowa zawisają w przestrzeni, do głosu dochodzą oczy, dłonie, usta i pomruki, które jednak na ciszę nie maja wpływu, bo ona trwa nawet wtedy, kiedy wybuchają salwy śmiechu. Powodowane zaistniałą sytuacją i uruchamiane, by rozładować nieuchwytne, acz drażniące napięcie. W tym samym czasie, kiedy pobrzmiewa śmiech, a słowa dalej grzęzną gdzieś w tchawicy, to właśnie oczy, trochę nieśmiało, ale kusząco zaczynają się w siebie wpatrywać. Jako pierwsze pieszczą się nawzajem i szukają akceptacji. Wachlują powietrze rzęsami. Marszczą brwi. Dla emocji usiłujących się wydostać z istnień są jak tratwa ratunkowa, z tą jednak różnicą, że można nią umiejętnie sterować. Potem do głosu dochodzą usta. Pozwalają niecierpliwym językom się zwilżyć i w zmierzchu zamykających oczu oczekują z niecierpliwością na nadchodzącą słodycz. Posługując się sobie tylko znanym kompasem rozchylają wargi, splatają się w uścisku, z pozoru nieśmiałym, badającym rytm i barwę uczuć. Odrywają na mgnienie oka czerwień lini papilarnych. Zawisają w niepewności, z lękiem nasłuchując sprzeciwu. Żarzą się i pulsują rochylone. Wreszcie niknie przestrzeń między nimi i zachłannie toną w pocałunkach. Pomagają wahającym się językom, przyczajonym w głębi, łyknąć oddech kochanki, i…