Komedia · 4 min czytania
Coś knują
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kartofelek, który zawisł na łyżce między talerzem a brodą Heńka był, niestety, zimny. Był też bacznie obserwowany. Pośrednio przez niego Marysia nie tknęła nawet swojej porcji zupy. Z rosnącym niepokojem przewiercała wzrokiem na przemian Heńka i kartofelek. - Heniek, będziesz to jadł jeszcze? A Heniek na to zamilczał jak grób. Wiedziała co będzie gdy milczenie się skończy. Wiedziała, że Heniek myśli. Wiedziała, ze jak już wymyśli to powie. Wiedziała, że przez najbliższy tydzień będzie doprowadzał ją do szewskiej pasji gadając w kółko, bez przerwy i bez sensu tylko o jednym. Nie wiedziała tylko o czym tym razem. Powietrze nonszalancko uszło z Heńka. Kartofelek powędrował do buzi. Heniek delikatnie zamachał łyżką na wysokości twarzy, która wykrzywiła się w grymasie jaki pojawia się gdy ktoś usiłuje szybko przeżuć i połknąć, bo chce coś powiedzieć, a boi się, że zaraz zapomni co. - Wiesz – zaczął nim jeszcze kartofelek powędrował przełyku – myślałem właśnie nad czymś ciekawym. - Aha? – Marysia straciła resztki apetytu. – Słuchaj… naczynia, pranie… - zabrała mu talerz z przed nosa z zamiarem umycia i zmycia się. Podeszła do zlewu, napuściła wody i usłyszała szuranie krzesła, potem kroki Heńka, który stanął obok niej opierając pośladki o szafkę. - Myślę, że istnieje tajna organizacja, która zajmuje się czytaniem naszych myśli. - Heniek weź… - Wszystkich myśli – Heniek gładził gruby wąs, jedyny owłosiony punkt swojej głowy. – I mają komputery które wybierają niebezpieczne dla nich myśli. Maja taką wielką centrale pod ziemią, gdzieś w górach. Oczywiście w Ameryce. Tam…