duchy · 4 min czytania
Cud
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
CUD
grudzień 2069 rok
Światła rozpraszały mrok nocy w miarę jak auto mknęło wzdłuż opustoszałej drogi. Raz po raz padało na widmowe sylwetki stojących na poboczu duchów. Czy noc czy też dzień, o każdej porze roku i dnia, stały nieruchomo, blade wspomnienia ludzi którzy tragicznie zginęli w tych miejscach. Kolejny głupawy pomysł minionej epoki – myślał każdy, komu zdarzyło się jeszcze jeździć mało uczęszczanymi starymi trasami. Dawno temu, ponad pół wieku, ówczesny rząd podjął się dokonania cudu gospodarczego. Niestety ogólnoświatowy kryzys mocno mu w tym przeszkodził. W tej sytuacji postanowiono jeden cud zastąpić innym. Wezwano więc do stolicy wszystkich wróżbitów, szamanów, szarlatanów i innych. Potem przez wiele dni odprawiano jakieś dziwne obrzędy. Miało to ułatwić kontakty ze zmarłymi a skończyło się na przywołaniu z zaświatów tych dusz, których właściciele zginęli tragicznie w wypadkach samochodowych... Jak zwykle coś spartaczono, ponoć dlatego, że premier z lekka seplenił i kilku magików nie dokładnie go zrozumiano. Inni mówili, że był to sabotaż konkurencyjnej partii, ale tego akurat nikt nie udowodnił. Koniec końców w kraju zapanowała euforia, choć widok niektórych zmasakrowanych duszyczek był trudny do zniesienia. Rodziny tłumnie odwiedzały tych, z którymi na skutek kaprysu losu nie zdążyły się nawet pożegnać. Nawet chętnie by ich zabrały do domu, ale niestety duszyczki były przykute niewidzialnymi więzami do miejsc w których zginęły. Na skutek wzmożonego ruchu drogowego i parkowania gdzie popadnie, namnożyło się kolejnych wypadków i kolejnych widm, ale teraz to już nikomu tak nie przeszkadzało, choć sami zainteresowani nie byli tym tak znów bardzo zachwyceni. Premiera ogłoszono politykiem tysiąclecia, potem osadzono na tronie i koronowano na cesarza.…