fantastyka · 5 min czytania
Cud ludzkiego umysłu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
– Zdecydował się pan?
Każdy w końcu musi zmierzyć się z odpowiedzią, która dla wielu wydaje się nic nieznaczącą formalnością. Tak nie było w przypadku Tadeusza. Z trudnością patrzył na psychologa i zastanawiał się, co też może powiedzieć.
– Nie podjął pan jeszcze decyzji? – Nie słychać było zniecierpliwienia w głosie rozmówcy, a jednak wyczuwał, że tak jest w istocie.
– Nie – odpowiedział z trudem.
– A zastanawiał się pan co z dziećmi, żoną?
– Tak – wydusił odpowiedź.
Ileż słów mógłby wyrzucić w przestrzeń, argumentów, które nie pozwalały mu tego zrobić. Gdyby tylko mógł. Niestety wypowiedzenie pojedynczych słów stanowiło dla niego większe wyznanie niż ukończenie triatlonu kilkanaście lat temu. Wtedy jeszcze ciało było sprawne i korzystał z niego do utraty tchu.
– Wie pan, że sprawienie bólu najbliższym nie jest dobre? Rozumie pan to?
Część 22 / 2
Kiwnął jedynie głową i myśli odpłynęły do odległej przeszłości. Jakie to wtedy wszystko było proste, gdy możliwość była jedynie mrzonką, mirażem opisanym w książce „Nieograniczone możliwości”. Niestety nie pierwszy już raz fikcja literacka stała się rzeczywistością. Przekleństwo, z którym musiał się zmierzyć.
– Przed chwilą rozmawiałem z pana małżonką. Nie rozumie wahania z pana strony. Gdyby ona była w takiej sytuacji, od razu wyraziłaby zgodę. Zrobiłaby to w imię miłości. Tak właśnie powiedziała: "w imię miłości”. Czy można być tak samolubnym?
– Można – wycharczał i hardo popatrzył na psychologa.
Chciał powiedzieć coś jeszcze, niestety słowa pozostały nigdy niewypowiedzianymi myślami.
– No i po co tak walczyć? Sam pan widzi, że to droga donikąd. Nie może się pan wysłowić, a ruch ręką to jedynie niemożliwe do spełnienia marzenie. A przecież można zupełnie inaczej. – Psycholog westchnął i kontynuował monolog. – Powiem szczerze, że jest pan pierwszym, który się przeciwstawia i naprawdę trudno mi zrozumieć, że nie zostało to jeszcze uregulowane prawnie. Ma pan w dupie żonę, dzieci, wnuki i wszystkich wokół. Rozumiem to, ale żeby nie zatroszczyć się o siebie? Uczestniczył pan w triatlonach?
Tadeusz zamknął oczy, nie reagując na pytanie. Biegał, pływał, bo miał taką możliwość i robiłby to dalej, gdyby mógł, ale tak normalnie.
– Był pan naprawdę w tym dobry i to może wrócić. Wystarczy powiedzieć „tak”. Nie trzeba nawet składać podpisu. Pana czas się kończy. No chyba, że jest pan z tych wierzących? Słyszałem o nich, ale nigdy nie spotkałem. Wierzy pan w…