Przyjaźń · 5 min czytania
Cudowne Zwierzę
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zaczęło się od tego, że Basia dostała na urodziny od rodziców dwie białe myszki. Bardzo o nie dbała. Codziennie bawiła się z każdą na zmianę. Deska najbardziej lubiła wspinać się po sznurku, żeby dostać kawałek sera. A zaś Zegarynka uwielbiała przegryzać ubrania Basi, które dziewczynka spokojnie cerowała. Po skończonej zabawie Deska i Zegarynka mościły sobie wyrko w miękkich trocinach. Basia lubiła wtedy na nie patrzeć i czule przemawiać: - Moja małe, kochane zwierzątka… Deska obudziła się pierwsza. Od razu pobiegła do miseczki z pokarmem, żeby ubiec siostrę. Kiedy już dokańczała jedzenie wczorajszej marchewki, zbudziła się Zegarynka. - Zjadłaś całą marchewkę! – Pisnęła z wyrzutem. - Wcale nie, zostawiłam ci trochę. I został jeszcze serek. - Dziękuję. Co zrobimy po śniadaniu? - Może pobiegamy w kółku? - Ok., chętnie. Czy przyjdzie Basia? - Nie wiem, ale wczoraj podczas zabawy mówiła, że idzie z mamą do lekarza. - Czy coś jej się stało? - Nie wiem. Ten doktor nazywa się Szpital… Basia długo nie wracała. Myszki zaczęły się denerwować, no bo kto im da pokarm i wodę? Nagle trzasnęły drzwi. Zwierzątka przestraszone schowały się w plastikowym domku. Okazało się, że to tylko Basia wróciła od doktora Szpitala. - Deska! Zegarynka! Gdzie jesteście? – Zapytała słabym głosem Basia. - Pisssssk!!! – Odezwała się Zegarynka. - Moje małe myszki… Chciałam się z wami pożegnać. Jadę do szpitala. - Czy nic jej się nie stanie? Jest taka słaba. – Szepnęła Deska do Zegarynki. - Basiu! Spakowałaś się już? - To mama. Muszę iść. Będę za wami tęsknić maluchy. I już jej nie było. Deska i Zegarynka zostały same w pokoju. Było cicho i spokojnie, nic się nie ruszało. Myszy siedziały same już trzeci dzień. Mama Basi dawała im jeść i pić, ale to nie to samo. Nudziły się, nikt przecież się nimi nie zajmować. - Zaraz oszaleję! Zegarynko, chodźmy odwiedzić Basię! - Jak to zrobimy? Przecież klatka jest zamknięta. - Kiedy mama będzie zmieniać wodę. Zawsze zostawia drzwiczki otwarte i wychodzi do łazienki. To będzie nasza szansa. Plan się powiódł. Stworzonka wydostały się. Wyszły przed dom, na ulicę. - D… Desko? Tu wszystko jest takie duże. Jak dostaniemy się do tego Szpitala? - Spokojna głowa, popytamy miejscowe myszy. Muszą nam pomóc, w końcu to nasza rasa, nie? - Aha… Ale ja się trochę boję. - Nie bój się, nie dam cię skrzywdzić! I poszły. Najpierw błądziły po dzielnicy kilka dni. Później dostały się do miasta. Tak jak przewidywała Deska, miejscowe…