Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

Cyklon Rozdział III: Skok w Otchłań

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Cyklon Rozdział III: Skok w Otchłań

Płacz, rozlegał się płacz. Ciemną ulicą w zimową noc szła dziewczynka płacząca krwią. Była to wieszczka. Rozpłakana tak szła zaśnieżoną ulicą pozostawiając po sobie tylko ścieżkę z krwi. Nagle potknęła się o wystający z grubej warstwy śniegu kamień. Wywróciła się i zemdlała, tuż przed stopami Rybaka z Dreiwen, który właśnie przybył do Pałacu Odmiany. Lecz on widział już wieszczki i to zdarzenie przywodziło mu na myśl tylko bolesne wspomnienia. Czuł się jak bezradny pies, który widzi jak jego pan zostaje zabity. On jednak nie warował przy leżącej białoskórej dziewczynce, tylko znów zarzucił swój tobołek na głowę i z pochyloną w dół głową odszedł.

*** Świątynia… Cóż to jest dla człowieka? Miejsce gdzie potencjalnie nienaganni ludzie w habitach modlą się i utrwalają swą religijną wiedzę. Ale nie w Pałacu Odmiany. Tu świątynia oznacza odosobnienie od zewnętrznego świata innych ludzi zwanych potocznie potencjalnymi lub przeciętnymi. Do świątyni wkroczyło właśnie czterech ludzi z noszami, na których leżała dziewczynka – wieszczka, którą Rybak z Dreiwen wczorajszej nocy spotkał. On sam też wszedł do świątyni. Udał się do kaplicy gdzie zmówił szybko kilka modlitw i myślał… myślał i myślał. - Dlaczegóż to?... Dlaczegóż to akurat ja zostałem wybrany na tego, który wiecznie pomaga? Minotaur ze Świątyni Czasu nie wrzucił mnie w wir, nie zostawił na pustkowiu samego, martwego i nie odnowił mnie, jako dziecko. Więc co on zrobił? A może to trzy demonice? Nie… one by mi coś zrobiły. Boże odpowiedz mi… dlaczegóż to ja zostałem obdarzony tym darem pomocy. Patrz ile razy pomogłem. Ocaliłem tyle istnień, nie pomogłem jednemu, zabiłem kilkaset. Odpowiedz mi… proszę… Tymi słowy wstał i wyszedł z kaplicy a potem ze świątyni. Skierował się na Wiosenne Wzgórza.

*** Usiadł na jednej ze skałek, wśród wielu poetów szukających inspiracji patrząc na zaśnieżony Pałac Odmiany i cały Khalinor’Idgar. On jednak oddychał tylko świeżym górskim powietrzem. Po chwili jednak wyciągnął zeszyt i zaczął coś szkicować. Był to Pałac Odmiany. Na Wiosennych Wzgórzach spędził dobre parę godzin, gdy nagle rozległy się dźwięki rogów wojennych dobiegających z Flerodaru. - Boże. Burza ich nie zniszczyła… - Wyszeptał Rybak z Dreiwen. Zaczął się wspinać… wyżej i wyżej. Wreszcie stanął na szczycie i ujrzał wielkie wiry zrobione z wiatru. Łza zjechała mu po policzku i ostatni raz spojrzał na Khalinor’Idgar. Potem rzucił się w wir. Wiatr ciągnął go w dół. Nagle wokół siebie ujrzał twarze siedmiu Bóstw z wiatru stworzonych. - Przekonałeś mnie bym ocalił twą wioskę i puszczę. – Rzekł Bóg Wód. - A mnie bym ustąpił siłą magii i zniszczył Flerodar. – Rzekł Bóg Burz. - A w przeszłości i mnie, bym Zakon przed pożarem ocalił – Rzekł Bóg Ognia. - A teraz uciekasz przed wojną? Ty obdarzony darem pomocy? – Rzekł Najwyższy Bóg, który pojawił się nad nimi. - NIE!! ODEJDŹCIĘ!! – Krzyczał i miotał się Rybak z Dreiwen. – PRZEKLINAM WAS BÓSTWA!!!! - Jak chcesz byśmy cię opuścili – opuszczamy. – Rzekł najwyższy bóg i znikł, a razem z nim siedem bóstw i cały ten…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Cyklon Rozdział III: Skok w Otchłań — czytnik · opowiadania