Fantasy · 6 min czytania
Cyklon Rozdział Pierwszy: Krok Przed Skokiem
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Cyklon Rozdział I: Krok Przed Skokiem
Wiatr wiał coraz mocniej, a w szczególności nad małą wioską przycupniętą niedaleko wielkiej puszczy. Miejscowi meteorolodzy sprawdzali co chwilę siłę wiatru i kierunek, w którym wieje. Magowie próbowali zrobić barierę odgradzającą wioskę od wiatru… Wszystko na marne. Wiatr wiał prosto z naprzeciwka. Nie wiedziano, co robić. Duchowni modlili się o przetrwanie dla wioski. Porównanie było jakby wielki olbrzym kontra mała mrówka. Można było mieć tylko nadzieję….
*** Mag jechał na swym ogierze. Białowłosy koń jechał wolno. Mag miał na sobie długi płaszcz z kapturem w czerwonych barwach, a na plecach równie długi, co płaszcz kij z kryształem na czubku. U pasa miał półtora ręczny miecz odbijający blade promienie słońca. Zmierzał nad morze Khalinoru, spotkać starego przyjaciela Rybaka z Dreiwen. Rybak mieszkał obecnie w wiosce, której zagrażało tornado. Ta wioska, bowiem znajdowała się nad morzem, więc teoretycznie zagrażały jej dwa zjawiska atmosferyczne: Cyklon – na morzu. Lecz mag zawsze wszystko wie. W końcu nie bez przyczyny nazywają go mędrcem. Mag zwał się Gehmarig. Stępa przerodziła się w kłus a kłus w galop. Mag pędził teraz odganiając Srebrne Duszki lasu blaskiem swego kryształu. Wreszcie przedarł się przez puszczę i gnał do wioski. Przejechał przez bramę i mknął ulicami aż dotarł do ratusza. Zsiadł z konia i wszedł do wieży ratuszowej. Wszedł na ostatnie piętro i otworzono mu drzwi. Wewnątrz siedział masywny burmistrz w jasnobrązowej marynarce w kratkę i takich samych spodniach, trzech meteorologów i kilku magów. - Burmistrzu! Jaka jest sytuacja? –Krzyknął Gehmarig. - Drogi mój Gehmarigu! Sytuacja jest drastycznie zła! Musimy iść nad morze by zbadać dokładniej sytuacje. Rybak z Dreiwen już tam na nas czeka! - No to w drogę!
*** - Cholera! Cyklon zbliża się drastycznie szybko! Jego prędkość jest równa, a nawet przewyższa dwadzieścia węzłów! – Krzyknął jeden z meteorologów. - Trzeba wznieść barierę tu, nie nad wioską! – Krzyknął Rybak z Dreiwen. Nagle ziemia zadrżała pod ich nogami. - Co to było? – zapytał meteorolog Dermath. Nagle z wody wyłonił się wielki wąż wodny, który pożarł Dermatha. Chwilę słychać było jego krzyk potem wewnątrz ciała węża spłynęła fala krwi, po czym wąż znikł w wodnej otchłani pozostawiając na morzu plamę krwi. Ludzie zaczęli uciekać. Gehmarig przywołał swego konia. Meteorolog wsiadł na swego, tak samo jak burmistrz i Rybak z Dreiwen. Dojechali do wioski w mniej niż dziesięć minut. Rybak z Dreiwen zatrzymał Gehmariga przy tawernie „Pod Lisem i Dzikiem”. - Słuchaj przyjacielu. Musimy porozmawiać.
*** - Trzeba porozmawiać z Bogiem Wód. – rzekł Rybak z Dreiwen. - Zawsze miałeś dużą