edukacja · 5 min czytania
Czarne Słońce
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Tego dnia Pani Przedszkolanka bardzo wzburzona zadzwoniła do Biologicznych. (Słowo „rodzice” uchwałą Partii zostało zakazane). - Z przykrością informuję, iż obywatel Piotr neguje program nauczania, zaprzecza faktom, podrywa autorytet Nauczyciela, ba, co gorsze – nawet naszej umiłowanej Partii i Ukochanego Wodza! Po TAKIM telefonie Biologiczni oczywiście natychmiast zwolnili się z pracy i pędem pojechali do przedszkola. Zbrodniarz Piotr został odprowadzony tymczasem do karceru, a nerwowo zdruzgotana Pani Przedszkolanka mogła wreszcie powrócić do brutalnie przerwanej lekcji. - Jakiego koloru jest Słońce? - Czarnego! - Kto zawsze kłamie i jest waszym najgorszym wrogiem? - Opozycja! - Kto was obroni przed opozycją? - Partia i Wódz! - Co przekazuje nam telewizja? - Prawdę! - Kto zawsze kłamie? - Opozycja! - A kto zawsze mówi prawdę i ma rację? - Nasz ukochany Wódz i Partia! Pani Przedszkolanka pokiwała głową, nie była jednak zadowolona. Ten bezczelny Piotr śmiał zanegować PUBLICZNIE fakt, iż Słońce jest czarne! Niebywałe! Całą rodzinę natychmiast powinno wysłać się na resocjalizację… - Módlmy się. Wierzę w Wodza – Ojca miłościwego, stworzyciela autostrad i emetytur, tych widzialnych i tych niewidzialnych…
Piotr stał z opuszczoną głową przed Panem Dyrektorem, oraz Biologicznymi. W dodatku z obrazu na ścianie spoglądał na niego Wódz. -…więc obywatelu, co macie na swoją obronę? – Pan Dyrektor zakończył swe długie przemówienie. - Ale… ja tylko… - Piotr przełknął ślinę, która stanęła mu w gardle niczym kamień – powiedziałem… Zauważyłem, że ten kwiat z lekcji przyrody jest… żółty. Słowo „żółty” powiedział ze strachem, patrząc szybko na Dyrektora. Ten jednak go nie skarcił, więc nieco ośmielony kontynuował: - A ponieważ ten kwiat jest żółty, jak MÓWIŁA PANI PRZEDSZKOLANKA, a Słońce jest TEGO SAMEGO KOLORU, powiedziałem, że Słońce nie jest czarne… tylko… tylko… - Żółte?! – ryknął Dyrektor. Przestraszony Piotr skulił się w sobie. - Ty mały głupcze – uspokoił się nieco Dyrektor – Ten kwiat oczywiście jest żółty. Słońce też jest tego samego koloru co kwiat. Więc – Słońce jest koloru? - Ż… ż… żółtego? - Źle! Czarnego, idioto! CZARNEGO. CZAR-NE-GO. A DLACZEGO? DLA-CZE-GO? -B… bo… bo… nie wiem – załkał Piotr. - BO TAK MÓWI PARTIA! – Ryknął Dyrektor – Tak mówi Partia i telewizja – więc tak jest! A dlaczego tak jest? -Bo Partia i telewizja zawsze mają rację i mówią tylko prawdę? Dyrektor otarł chusteczką pot z czoła. -Być może jest jeszcze