Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 8 min czytania

Czarownica i Książę

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W lesie Lingwood nad rzeką Ream stał samotny drewniany domek kryty sitowiem. Z dala od ludzi, w rozpaczliwej samotności wiodła tam swe przeklęte życie młoda czarownica. Nie znała litości ani miłości, jedyne, czego doznała w życiu od ludzi to okrucieństwo i nienawiść. Jedyną bliską jej osobą była dawno temu stara wiedźma, która ją przygarnęła i nauczyła zielarstwa i magii. Starucha jednak od wielu lat już nie żyła, i dziewczyna pozostała na świecie sama. Czasami pojawiali się w jej domku ludzie proszący o jakieś posługi, ale robili to ze strachem i nienawiścią w oczach. Pewnego jednak razu zjawił się u niej ktoś niezwykły. Był to stary człowiek w ubraniu duchownego. - Mam dla ciebie prezent. - rzekł wchodząc do chatki. Dziewczyna nieufnie spojrzała na przybysza. - Nie przyjmuję żadnych darów. - odparła. - To niezwykła księga. - ciągnął nie zrażony gość. - Magiczna. - Kim jesteś? - zapytała wietrząc podstęp. Duchowny mówiący o magii mógł chcieć tylko jej głowy. - Niech cię nie zwiedzie mój strój. Daje bezpieczeństwo takim jak ja. - po czym machnął ręką i w mgnieniu oka zmienił się w mroczną zakapturzoną postać od której biło chłodem. - Jestem magiem. - Niezła sztuczka, - skwitowała to co zobaczyła wzruszeniem ramion - ale czego chcesz ode mnie? - Niczego. Przyniosłem dar. - rzekł i niczym senna mara rozpłynął się w powietrzu. Na stole pozostało zawiniątko. W owej księdze znajdowało się wiele zaklęć. Na każdą okazję. By stać się niewidzialnym, by kogoś zauroczyć, by burzyć mury by błyskawicznie przenieść się o kilka mil, by w końcu latać. Czarownica postanowiła wypróbować czar niewidzialności i ze zdumieniem stwierdziła, że działa. Roześmiała się i przycisnęła księgę do piersi. - Dziękuję ci, magu. - szepnęła. Nagłe targnięcie wiatru w domku posłużyło za odpowiedź. Pomyślała, że dobrze byłoby spróbować czegoś jeszcze, i przeniosła się do wioski Inhaal, której mieszkańcy najbardziej dali się jej we znaki. Zauroczyła kilka krów, namieszała w głowach mężczyznom, którzy zaczęli uganiać się za świniami, kobietom pomarszczyła dłonie, a dzieciom odebrała wigor i animusz. Po tych wyczynach podążyła do zamku Wineygaard. Niewidzialna unosiła się nad tłumem ludzi tłoczących się na targowisku. Nie widzieli jej. Zaśmiała się dziko, a kilka przestraszonych, rozglądających się par oczu uświadomiło jej, że jednak musi uważać. Poleciała do górnego zamku, by zobaczyć jak bawią się szlachetnie urodzeni. To był błąd. Jej kamienne serce zadrżało, gdy spojrzała w oczy młodzieńca siedzącego obok królewskiego tronu. Nie wiedziała co to, ale przestraszyła się. Postanowiła zauroczyć go dla siebie. Pobawić się nim, a potem zgładzić. Był niebezpieczny - osłabiał ją. Jak pomyślała, tak zrobiła, po czym wróciła do domu. czuła się słabo - czary wymagają dużo energii. Nazajutrz, książę z orszakiem ruszył na polowanie. W pogoni za zwierzyną zapędził się w pobliże chatki czarownicy. Nagle stanął jak wryty - drogę zastąpiła mu niezwykłej urody niewiasta. - Kim jesteś pani i skąd się wzięłaś pośrodku puszczy? - zapytał zdziwiony. - Źli ludzie przywiedli mnie tutaj i porzucili. Umarłabym z głodu lub od dzikiego zwierza, gdybyś panie nie pojawił się tu i nie uratował mnie. - Jak ci na imię? - zapytał młodzieniec, wyraźnie zaintrygowany urodą dziewczyny. - Agnelia. A tobie panie? Komu winna jestem wdzięczność? - Jestem książę Ladigard, syn króla Herminga. - odparł coraz bardziej zauroczony - czy zechcesz pani skorzystać z gościny? Mój obóz jest niedaleko. - Dzięki, nie zasłużyłam na taki honor. - odparła, spuszczając skromnie głowę, ale spod rzęs obserwując księcia. Następca tronu posadził ją prze sobą i pogalopował w kierunku obozu. Ciepło, które biło od dziewczyny, zadziałało jak uderzenie w głowę -

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%