Psychologia · 4 min czytania
Czerń
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Czerń Wychodzą z zakamarków, z zakątków naszej wyobraźni, noszą czarne uniformy zmącone krwią tych, których zranili. Nie boją się niczego bo twierdzą, że nie ma sądu. Mówią na siebie sędziowie dusz. Wyłaniają się w czasie dla nas najbardziej nieoczekiwanym. Najpierw obserwują i uważnie analizują nasze uczucia. Są niewidzialni a zarazem można ich dotknąć. Wychodzę na balkon, nie widzę ale słyszę że są. Wypatrują następnej ofiary. W ciemności mają przewagę, zza dnia możemy ich dostrzec. Na ogół wyglądają normalnie niczym przeciętni ludzie, jeżdżący co każdy ranek tramwajem do swych obowiązków. Są jak rzesza Piłatów czekająca na zadanie odpowiedniego ciosu. Poznałem jednego z nich, rozkochałem się w tym co mówił, jego słowa pobudzały moją duszę, czułem się jakbym dokonał wielkiego odkrycia, z jego ust jak z kielicha płynęło wino, które piłem, karmiłem się tym czym chciał. Związał mi nie tylko ręce ale co ważniejsze zatruł mój umysł, pozbawił mnie mojego ducha. Jednak ja tego nie potrafiłem pojąć i trwałem w ciągu jego szaleństw. Kroczyłem za nim wszędzie nawet tam gdzie bolało mnie i tych którzy stawali na jego drodze. Czułem wtedy siłę, moc której nie można okazywać. Wskazywał palcem a ja wlokłem za sobą tych, których potrzebował. Czytał z nich niczym z otwartej księgi, żywił się ich zaufaniem i dobrem. Zmieniał wszystko w nich na swe podobieństwo, brodził po ich najodleglejszych zakamarkach umysłu, wszczepiał im to, co mnie wszczepił. Karmił ich swą czarna miłością, mącił aby oni mącili. Uważajcie w nocy, chociaż ta noc nie musi być wcale tą nocą, która znacie z podróży waszych snów. Oni znają nawet wasze sny, wpływają na nie w sposób o którym nie macie pojęcia. Zadają mnóstwo pytań, nie żądając żadnych odpowiedzi, bo oni znają każdą z nich.