Akcja · 6 min czytania
Czerwony Kapturek
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Mamo, idę! - krzyknęła Ania i wybiegła z domu Niegrzeczna to była dziewczynka. Od 16 lat okupowała miejscowość Koluszki, wzbudzając coraz to nowe bulwersy wśród starszych mieszkańców wioski i pobudzając coraz bardziej młodszych mieszkańców. - Ech i co tu robić - pomyślała zmartwiona matka, patrząc jak Ania idzie drogą przez wieś. Gdzieś poruszyła się firanka. Gdzieś ktoś zagapił się na to zjawisko. Ania kochała chodzić w samym T-shercie i spódniczce tak kusej, że aż zbyt kusej. Kochała to uczucie, gdy wszyscy patrzą tylko na nią. Gdy któraś zawistna rówieśnica rzuci kamieniem lub w inny sposób wyładuje swoją furię. Szła przez las, bo nie bała się nikogo. Raz spotał ją napalony Jędrek, to pokazała mu cycki, a następnie znokautowała zesztywniałego z wrażenia kolegę. Z Anią nie było żartów. Od tamtego momentu wszyscy jej się bali. Koszyk z lekami ciążył jej niemiłosiernie - Kurwa mać - wyraziła swe niezadowolenie - nie możnaby podjechać maluchem?! I czemu ja zawsze muszę nosić dla babki jakieś pierdoły?! Aspiryny, polopiryny i co tu jeszcze? po zagranicznemu napisane, to nie wiem... Zapaliła ukraińskiego papierosa z przemytu i poczuła się raźniej. - BUUUUUU!!!!! - doszło z głębi lasu, a na drodze pojawił się Wilk. - Czego chcesz? - zapytała - Mam cię! - zarechotał wilk i zawył z radości... - Srasz, nie masz! Czego?! - Zjem cię - Spierdalaj, zjeść, to możesz sobie moją babkę, świnio oblesna - wilk ani się obejrzał, a dosięgnęły go dwa kamienie... - auuu!!! - pokulił ogon.... - no! to mi się podoba! jak zjesz moją babkę, to nie będę taka zła i dam ci odejść, tylko przyrzeknij! - przyrzekam, ale daj adres - idziesz dalej tą drogą, aż do przysiółka Młynowo i pierwsza, nieco rozwalająca się chata po lewej, proste, nie? - splunęła na ziemię Wilk potakująco pokiwał głową i zniknął w lesie. Ania zadowolona z siebie podreptała dalej. Weszła do domu babki. Wszystko w idealnym porządku. Żadnych śladów ganiania wilka za babcią. Sypialnia. W łóżku babcia. Dziwna jakaś. - te, cześć babciu - cześć Aniu... - babcia miała niewyraźny głos i nie wiedzieć czemu, leżąc na boku, nie chciała się odwrócić w kierunku wnuczki. - babciu, czemu masz taki dziwny głos? - bo jestem wilkiem! - wilk z wielkim brzuchem wyskoczył z łóżka i skoczył na Kapturka. Zagonił ją w kozi róg pokoju, między stół, a kredens. - Myślałaś, że można mnie krzywdzić, myślisz, że możesz walić we mnie kamieniami?? - Ależ wilku... - Zamknij się, mój ty obiadku... - Ale nie możesz mnie teraz zjeść! Muszę się jeszcze zapytać czemu