Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 7 min czytania

czerwony kapturek czyli zboczenie z drogi w lasku

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

1

Mały, czerwony Kapturek bardzo kochał swoją babcię przez ostatni tydzień ponieważ była umierająca. Czerwony Kapturek był bardzo materialistą i liczył na spadek. Lecz tak naprawdę to Czerwony Kapturek był skinheadem z różowymi sznurówkami u swych sandałów. Jego oczy były barwy flagi japońskiej, natomiast usta przypominały o tym, że nie wszystko stracone. Ponieważ Czerwony Kapturek pomyślał, że babcia kona już zbyt długo, postanowił ją odwiedzić. Zmienił więc swoje sandały na glany, a na wszelki wypadek wziął ze sobą kolce. Zaszedł do domku babci i wszedł nie pukając. Nie zamknął za sobą drzwi. Zobaczył babcię śpiącą w swym śpiworku. Jej twarz była normalna. Stanął więc nad nią i myślał, czy zrobić zagładę poprzez glana czy kolca. I tak sobie stał na dwóch nogach trzymając lewą rękę na prawym biodrze a w prawej dłoni trzymając drżące kolce. I oto nagle uświadomił sobie, że babcia się budzi. Zaczął myśleć szybciej i bardziej. I już prawie kończył, kiedy usłyszał ogłuszający ryk babci: "Ty durniu, nie zamknąłeś drzwi za sobą i przeciąg mnie obudził!!!!". Czerwony Kapturek stał oszołomiony przez godzinę, poczym pomyślał, że w gruncie rzeczy staruszka ma rację a on jest zwykłym prostym chamem, gdyż nie dał babci spać. Zaczerwienił się bardzo. Schował kolce do nosa, żeby babcia nie pomyślała że on chciał ją butem pogłaskać i dusząc się - wyszedł. W drodze powrotnej zrobił rachunek sumienia. Wstydził się. Jego wzrok spoczął na szarym ślimaku, który przypomniał mu dzieciństwo.

2

Mały czerwony kapturek bardzo kochał swoją babcię, i coraz to bardziej. Babcia zdrowiała, jego miłość stawała się coraz bardziej chora. Przez cały czas myślał o tym, że jest skinheadem. Jako skinhead, miał pewne obowiązki. W swoim lesie czuł się patriotą. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że jego babcia była murzynem czarnym. I Kapturek już tak dalej nie mógł. Wziął więc sztachetę i poszedł na babcię. Jako prawdziwy człowiek lasu musiał być bezwzględny. Wszedł do domu babci cichaczem po kryjomu z zamkniętymi oczyma koloru flagi japońskiej, aby nie zdradziły jego obecności. Po czym zamknął drzwi. Otworzył oczy i zobaczył babcię stojącą do niego tyłem. Poznał ją po siwych włosach na jej bladych skroniach. Pot spłynął mu po udzie. Ledwo ją dojrzał w tej ciemności. Wziął więc sztachetę oburącz do prawej ręki, potem do lewej potem różnie. I nagle doszło do niego coś. On był prawdziwym mężczyzną, a prawdziwi mężczyźni nie walą swoich babci w głowę sztachetami i to gdy ona tego nie widzi. Żeby wyjść jakoś z sytuacji, i zrobić przyjemność babci powiedział: "a ku ku ". Babcia zaśmiała się cichutko, bo myślała, że to leśniczy przyszedł do niej na figi. Odwróciła się i ujrzała Czerwonego kapturka, który zaczął żonglować sztachetą przed jej oczyma. "Kapturku - powiedziała - synu mój". Kapturek wybiegł na zewnątrz roztrzęsiony. Powiedziała do niego "synu". A on zawsze tak lubił jak mówiła do niego "kochana córeńko". A teraz zraniła jego uczucia, zachwiała jego osobowość. Chciał ją pogłaskać tą sztachetą, naprawdę. Ale w takim stanie emocjonalnym nie mógł tego zrobić. Klęknął więc, chwycił piasek w dłonie, uniósł je i szlochając…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
czerwony kapturek czyli zboczenie z drogi w lasku — czytnik · opowiadania