Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przygoda · 4 min czytania

Czubek policjantem

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Swego przyjaciela Czubka spotkałem po dwóch przeszło latach przed Passoverem*. Wystrojony jak japońska** panna młoda robił zakupy w polskim spożywczym sklepie na Church Evenue. Jego garniturkiem był policyjny mundur bez żadnych dystynkcji i odznaczeń, ale ozdobiony jakimiś świecidełkami - jak choinka. Opięty szerokim pasem na którym przytwierdzona była kabura, a z niej groźnie sterczał pistolet, gotowy w każdej chwili do akcji - prezentował się, nawet nieźle z tą armatą. Z tyłu wisiała para kajdanek, wesoło baraszkująca na jego chudym tyłku. Zapamiętałem jeszcze smutny granatowy kolor munduru, kojarzący się z sanacyjnym ubiorem naszych sił porządkowych. - Granotowy! - cześć - pozdrowiłem przyjaciela. Stojąca obok ważniaka Czubka, malutka Azjatka w identycznym stroju, skasowała mnie bezlitosnym wzrokiem - pewnie partnerka, kalkulowałem z kamienną twarzą. - Wyprowadź jego ze sklepu, to groźny przestępca! - rozkazał dziewczynie Czubek. - Założyć kajdanki? - Nie ucieknie ja go znam i wiem gdzie mieszka - ktusząc się śmiechem, odparł Czubek. Malutka Azjatka potraktowała swoje zadanie z całą powagą. Dla pewności, przypięła kajdankami moją prawą ręką do żaluzji sąsiedniego sklepu, a sama pomaszerowała robić zakupy w polskim sklepie. - Gdzie go zostawiłaś? - Jak to gdzie? - przykułam kajdankami do budynku - odparła poważnie policyjantka. - No to mam przechlapane - mruknął Czubek - ale nie szkodzi skończymy zakupy to go wyzwolimy z twojej niewoli. Tę rozmowę między parą policjantów powtórzyły mi dwie sprzedawczynie nieco później, śmiejąc się do rozpuku - znały moje specyficzne poczucie humoru. Tymczasem władza zakończyła zakup kanapek olbrzymów i jakby nigdy nic skierowała swe kroki do policyjnego radiowozu. A ja stałem jak wsiowy przygłup w towarzystwie licznych, kolorowych gapiów. Moje poczucie humoru…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%