Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

fantastyka · 5 min czytania

Czuwający r.3 Zamek na skałce

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział 3 Zamek na skałce

Otworzyła się brama i wszedłem. Za bramą czkały schody, po których już nie raz wchodziłem, ale za każdym razem przerażała mnie ich ilość. Nigdy nie mogłem się ich doliczyć. W którymś miejscu i tak pomyliłem się, a nie uśmiechało mi się zejść z powrotem na dół i znowu po nich się wspinać, aby doliczyć się schodków. Jest ich mnóstwo. Kiedy idziesz schodami w górę masz wrażenie, że zaraz spadniesz. Nie widzisz już ziemi, a nieba jeszcze nie widać. Lea nazwała to miejsce zamkiem na skałce. I coś w tym jest. To dobre określenie dla miejsca, do którego docierają nieliczni. W końcu miałem do pokonania ostatni zakręt. To znak, że muszę być uważniejszy. W tym miejscu schody są bardziej strome i węższe. Udało mi się w końcu dotrzeć do drugiej bramy. Zastukałem trzy razy i brama lekko rozsunęła się, na tyle by mnie widziano. - Podaj imię! - Michał. - Znak twój! - Szafran. - Kolor! - Purpura. - Wchodź! Nikt mnie już nie zatrzymywał. Droga, którą teraz miałem przemierzyć była prosta, ale wąska. Nie mogłem z niej zboczyć, ani o pół stopy, bo to znaczyłoby, że nie jestem tym, za kogo się podałem. To świadczyłoby również o tym, że mam nieuczciwe zamiary. Nie chcę myśleć, co by się stało, gdybym na tym wąskim pasku drogi, a właściwie dróżki straciłbym równowagę. W końcu doszedłem do trzeciej bramy. Zastukałem jak poprzednio trzy razy i wrota otworzyły się deczko - tak, aby mnie widziano, ale nie tyle abym mógł wejść. Zawsze dziwiłem się po co to, ale nie mnie sądzić i wątpić nie ma po co. Jestem tylko sługą, więc muszę wykonywać co do mnie należy i stosować się do praw ustanowionych przez wyższych. - Ktoś ty? – padło pytanie, wyrywając mnie z refleksyjnego myślenia. - Michał. - Jaki ptak? - Kormoran - Aposcynum.., - Venetum - Wchodź! Brama rozwarła się i wszedłem na dziedziniec. Stąd już miałem niedaleko. Nikt na mnie nie czekał przed ostatnimi drzwiami. I to wydawało mi się dziwne. Zawsze byli tu Hone i Eszlia. Stali na straży, jeśli to można tak określić. Otwierali drzwi i prowadzili do wielkiej sali tronowej. Zastukałem trzy razy i czekałem. Nie śmiałem wejść sam. Minęły może dwie minuty, a może trzy kiedy usłyszałem: - Co tak tam stoisz? Czekam na ciebie. Naciśnij wreszcie guzik i wchodź. - Witaj Mistrzu! Czekałem aż wyjdzie Hone i Eszlia. - Dzisiaj nie ma ich. Mają

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Czuwający r.3 Zamek na skałce — czytnik · opowiadania