Romans · 4 min czytania
Czy my jesteśmy parą?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Cześć Jolka!- Artur odwrócił głowę od słupa z ogłoszeniami i uśmiechając się radośnie pomachał do niej ręką. Ubrany w szarą, sportową bluzę i wytarte dżinsy, z niedbale przerzuconym przez ramię plecakiem wyglądał, jak beztroski uczniak z gimnazjum a nie poważny, tegoroczny maturzysta.
Na jego widok Jolce mocniej zabiło serce. - Cześć!- odpowiedziała lekko zachrypniętym z wrażenia głosem. Już kolejny raz spotykała go w drodze do szkoły. Ona, szara myszka z Ia, patrzyła na niego z pewnego rodzaju podziwem. Chciałaby mieć choć część tej radości, która od niego emanowała. Był taki pogodny, tryskający energią. Istny żywioł. Ona sama, przygnieciona brzemieniem szkolnych obowiązków ledwie dawała radę się uśmiechać.
A jednak te poranne spotkania poprawiały jej humor. Po pierwsze chłopak jej się podobał, a po drugie jak nikt inny potrafił ją rozbawić. Tak było i tym razem. Artur tak komicznie opowiadał o swoich perypetiach przy tablicy, że chcąc nie chcąc wybuchnęła głośnym śmiechem. Artur jej zawtórował i śmiejąc się dotarli do szkoły. - No to super!- powiedział chłopak- Trzymaj się! Ja lecę! Obrócił się na pięcie i już go nie było.
Jolka przez krótka chwilę patrzyła za nim a potem poważniejąc ruszyła w stronę klasy. W drzwiach natknęła się na Lidkę. Sympatyczna przyjaciółka najwyraźniej na nią czekała. - Cześć! Masz zadania z matmy? - Mam. - No to dawaj! Do Lidki dołączyła Marta, potem Baśka i krąg zainteresowanych zaczął się powiększać. Gdy wreszcie wszyscy przepisali rozwiązania, Lidka oddała zeszyt. - Słuchaj...Widziałam cię z Arturem. Długo go znasz?- zapytała na pozór obojętnym głosem. - Nie.- odpowiedź Jolki była zgodna z prawdą. Lidka chciała jeszcze coś powiedzieć, ale przerwał im dzwonek na lekcję. Rzuciła tylko krótkie: - Musimy pogadać!!!- i już uciekała na swoje miejsce, bo do klasy wkroczyła zawsze punktualna matematyczka.
Lekcja zaczęła się od sprawdzenia zadania domowego. Dziwnym trafem prawie…