Fantastyka · 7 min czytania
Czym są gwiazdy?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Czym są gwiazdy, Nauczycielu? – zapytała Dziewczyna spokojnym tonem. Wyciągnęła w górę rękę, jakby chcąc pochwycić jeden ze świetlistych punktów na niebie. Nauczyciel odjął fajkę od ust i w zamyśleniu potarł jej końcem swą skroń. Spojrzał na leżącą na ziemi, przykrytą szczelnie peleryną przyjaciółkę. – Gwiazdy – westchnął. Uniósł głowę, by popatrzeć na granat nieba poprzetykany srebrnymi kropkami. – Dobrze, że zadałaś to pytanie. Jest ono jednym z wielu, na które nie dam ci od razu odpowiedzi. Dziewczyna skrzywiła się nieco. – Będziesz musiała poszukać jej sama. Następnego dnia rano uczennica wcześnie się obudziła i wstała. Ledwie przegryzła sucharka, założyła na ramiona swoją granatową pelerynę i już była gotowa do drogi. Nauczyciel nakazał jej iść do wioski w dolinie, by pytać o to, czym są gwiazdy. Pokazał jej palcem osadę schowaną pomiędzy zielonymi pagórkami. Z kominów chat buchały w górę słupy dymów. Na ich widok Dziewczynie zrobiło się cieplej. Z szacunkiem skinęła Nauczycielowi głową, a potem zeszła wąską, kamienistą ścieżką prowadzącą do wioski. Pierwsza chata, jaką napotkała uczennica, była zamieszkiwana przez dużą rodzinę. W kałuży przy płocie z drewnianych sztachet bawiło się kilkoro hałaśliwych, radosnych dzieci. Ich młodziutka mama rozwieszała pranie na lince rozpiętej pomiędzy drzewami owocowymi w ogrodzie. Dziewczyna chwyciła dłońmi sztachety płotu i wychyliła się do przodu. – Dzień dobry! – zawołała. Matka tylko rzuciła okiem na przybyłą i dalej wieszała pranie. – A dzień dobry, dzień dobry, kochanie – odpowiedziała prędko. – Pojawiasz się w samą porę! Czy możesz mi pomóc? Mała zwinnie przeskoczyła przez płot. Podeszła do kobiety, chwyciła jakąś pieluchę z balii, aby powiesić ją na lince. – Nie, nie – odezwała się matka. – Idź lepiej do kuchni, przygotuj dzieciakom śniadanie. Dziewczyna z uśmiechem skinęła głową. Pobiegła do dużej kuchni, gdzie na stole stały dwa dzbanki ze świeżym mlekiem, ogromny, pachnący zbożem chleb i trochę masła w glinianym naczyniu. – Nakrój im chleba – rzuciła matka, wchodząc do pomieszczenia. Wymieniła pustą balię na pełną, a potem wyszła. Dziewczyna zagarnęła maluchy do stołu – wygłodniałych rozrabiaków nie trzeba było prosić dwa razy. Kiedy kobieta wszystko już powiesiła, wróciła do chaty z pustą balią i usiadła na chwilę na ławie. Najmłodsza z dziewczynek od razu wykorzystała okazję, żeby wgramolić się mamie na kolana. Dzieci ze smakiem zajadały chleb z masłem, piły mleko z glinianych kubków, przekrzykując się cały czas. – Dziękuję ci za pomoc – westchnęła młoda kobieta. – Nie mam nic, co mogłabym dać ci w zamian za twoją dobroć. Tylko chleb i mleko. – Nic od pani nie chcę – odpowiedziała z uśmiechem Dziewczyna. – Prosiłabym tylko o odpowiedź na jedno pytanie: czym są gwiazdy? Matka z rozrzewnieniem spojrzała na najmłodszą córkę, która bawiła się sznurkami od gorsetu. Pośród krzyków dzieci rozległa się cicha odpowiedź: – To są moje gwiazdy. Dziewczyna opuściła chatę kobiety, by wyruszyć w dalszą drogę. Słońce jeszcze nie było w zenicie, kiedy przechodziła obok pola owsa. Pracowało tam kilku mężczyzn, a najbliżej uczennicy zboże kosił młody chłopak w jasnej koszuli. Przystanęła więc i zadała dręczące ją pytanie. – Nie wiem, czym są gwiazdy – odparł, zaprzestawszy na chwilę pracy. – Ale pewnego dnia się tam…