Fantastyka · 5 min czytania
Daydreamers (Kości) - Rozdział 1.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Rozdział 1
Było późne, poniedziałkowe popołudnie. Edyta wysiadała z tramwaju na przystanku pośrodku ulicy — takim z malowanym na asfalcie zygzakiem. Nie planowała tutaj wysiadać, ale serce zaczęło jej bić szybciej, gdy poczuła powiadomienie o mailu, na który czekała od piątku.
Na chwilę zapomniała, gdzie jest — nad Wisłą, w mieście, gdzie przepisy drogowe traktuje się z dużą dozą dowolności. Rozkojarzona, ze słuchawkami na uszach, wpatrzona w ekran telefonu, prawie wpadła pod nadjeżdżającą taksówkę.
– Jak chodzisz, święta krowo! – wrzasnął kierowca, hamując na centymetry od niej.
Edyta rzuciła mu gniewne spojrzenie, ale nie zamierzała się kłócić. Pobiegła na chodnik i dalej szła szybkim, energicznym krokiem, żeby wreszcie w spokoju przeczytać wiadomość. Palce lekko jej drżały, gdy otwierała maila, a w gardle poczuła ścisk.
Część 22 / 2
– Jeszcze się może tu położysz i zablokujesz ruch?! – krzyczał kierowca, ale ona go już nie słyszała, choć zdążyła zdjąć słuchawki i schować je do plecaka.
Weszła do najbliższej kawiarni — typowej sieciówki, której było pełno w tej okolicy — i usiadła przy stoliku. Wyciągnęła z torby laptopa. Włączyła go i wyszukała kawiarniane wifi. Strona poczty ładowała się niemiłosiernie powoli. Cichy stukot łyżeczki o filiżankę przy stoliku obok wypełniał czas oczekiwania. W końcu jednak udało się i otworzyła właśniwą wiadomośćć.
"Droga Edyto, dziękuję za zainteresowanie moim blogiem. Wiem, że nie jest to zwykła ciekawość. Historia, którą się ze mną podzieliłaś, pokazuje, że to życie pchnęło cię do mnie. Domyślam się, że masz teraz wiele pytań i chciałabyś usłyszeć odpowiedzi osobiście."
Kelnerka podeszła do stolika, ciągnąc nogami, z miną osoby, która wolałaby być gdzie indziej. Spojrzała na Edytę.
Edyta była niewysoka, z bladą, piegowatą cerą o lekko niezdrowym odcieniu. Ubrana w czarny, oversizowy pulower, który sięgał niemal do kolan — poplamiony farbą po niedawnym malowaniu sufitu. Do tego czarne legginsy i znoszone trampki, zupełnie nie markowe. Jedna z dziur w podeszwie lekko się powiększała, gdy Edyta przesunęła nogę pod stołem. Głowę