Daydreamers (Kości) - Rozdział 1.
Co by było, gdyby okazało się, że żyjemy w alternatywnej rzeczywistości? Że świat, jaki znamy nie istnieje od milionów lat ale powstał zupełnie niedawno, a może nawet wciąż powstaje?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział 1
Było późne, poniedziałkowe popołudnie. Edyta wysiadała z tramwaju na przystanku pośrodku ulicy — takim z malowanym na asfalcie zygzakiem. Nie planowała tutaj wysiadać, ale serce zaczęło jej bić szybciej, gdy poczuła powiadomienie o mailu, na który czekała od piątku.
Na chwilę zapomniała, gdzie jest — nad Wisłą, w mieście, gdzie przepisy drogowe traktuje się z dużą dozą dowolności. Rozkojarzona, ze słuchawkami na uszach, wpatrzona w ekran telefonu, prawie wpadła pod nadjeżdżającą taksówkę.
– Jak chodzisz, święta krowo! – wrzasnął kierowca, hamując na centymetry od niej.
Edyta rzuciła mu gniewne spojrzenie, ale nie zamierzała się kłócić. Pobiegła na chodnik i dalej szła szybkim, energicznym krokiem, żeby wreszcie w spokoju przeczytać wiadomość. Palce lekko jej drżały, gdy otwierała maila, a w gardle poczuła ścisk.
– Jeszcze się może tu położysz i zablokujesz ruch?! – krzyczał kierowca, ale ona go już nie słyszała, choć zdążyła zdjąć słuchawki i schować je do plecaka.
Weszła do najbliższej kawiarni — typowej sieciówki, której było pełno w tej okolicy — i usiadła przy stoliku. Wyciągnęła z torby laptopa. Włączyła go i wyszukała kawiarniane wifi. Strona poczty ładowała się niemiłosiernie powoli. Cichy stukot łyżeczki o filiżankę przy stoliku obok wypełniał czas oczekiwania. W końcu jednak udało się i otworzyła właśniwą wiadomośćć.
"Droga Edyto, dziękuję za zainteresowanie moim blogiem. Wiem, że nie jest to zwykła ciekawość. Historia, którą się ze mną podzieliłaś, pokazuje, że to życie pchnęło cię do mnie. Domyślam się, że masz teraz wiele pytań i chciałabyś usłyszeć odpowiedzi osobiście."
Kelnerka podeszła do stolika, ciągnąc nogami, z miną osoby, która wolałaby być gdzie indziej. Spojrzała na Edytę.
Edyta była niewysoka, z bladą, piegowatą cerą o lekko niezdrowym odcieniu. Ubrana w czarny, oversizowy pulower, który sięgał niemal do kolan — poplamiony farbą po niedawnym malowaniu sufitu. Do tego czarne legginsy i znoszone trampki, zupełnie nie markowe. Jedna z dziur w podeszwie lekko się powiększała, gdy Edyta przesunęła nogę pod stołem. Głowę
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil MikoRoman
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…