Fantastyka · 4 min czytania
Demony
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nie mogąc złapać oddechu, cały czas biegła przez stary, gęsty las w nadziei, że kolejny raz zgubi tych, którzy nigdy nie dawali jej spokoju. Łowcy nagród. Kierowali się według zasady ‘żywy lub martwy’ i zdolni byli do wszystkiego, żeby tylko otrzymać pieniądze. I to właśnie tak bardzo ją przerażało, wiedziała co się stanie gdy tylko dostanie się w ich ręce. Jeśli nie dadzą rady oszołomić jej i związać, to prawdopodobnie skończy z nożem wbitym w brzuch – tak jak swoja siostra.
Przystanęła. Nie słyszała już odgłosów ludzi, ani dzikiego ujadania psów. Usiadła pod drzewem, aby zebrać siły. Nie miała zamiaru dłużej tutaj zostawać, chciała tylko oszacować głębokości ran, w miarę możliwości zrobić sobie jakieś prymitywne opatrunki, a potem jakimś cudem wyjść cało z tego lasu. Związała w kucyk swoje długie, czarne włosy i zabrała się do liczenia ran.
Ogólnie nie było dobrze, miała kilka małych zadrapań – prawdopodobnie nabyła je w czasie biegu, kiedy różne krzaki i drzewa ocierały gałęzie o jej skórę, i jedną głęboką ranę na ramieniu, którą przewiązała urwanym kawałkiem spodni. Lecz o te rany szczególnie się nie martwiła, ponieważ jutro gdy się obudzi ich już nie będzie, obawiała się o coś co będzie się goić miesiącami i co dużo bardziej bolało. Poszła na pobliską polanę i tam rozpostarła swoje wielkie czarne skrzydła. Jedno rozprostowała bez żadnych problemów, lecz drugie zajęło jej trochę więcej czasu i wysiłku.
Lewe skrzydło całe ociekało krwią, a w pewnym miejscu przez brak skóry wyraźnie widać było kości.
Dziewczyna spojrzała na nie i głośno przeklnęła. O locie nie było mowy, będzie musiała iść na piechotę przez ten niewiadomo-gdzie-kończący-się-las, a na powrót nie za bardzo miała ochotę... Idąc przed siebie,…