Fantastyka · 3 min czytania
Deszcz
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Lipcowe słońce rozgrzewało do czerwoności metalowe miasto. W labiryncie jego wnętrza. Łukasz z utęsknieniem szukał cienia. Gorączkowo rozmyślał. W dłoni trzymał jeszcze ciepły list od Niej.
W kraju panowała susza. Od trzech miesięcy nie spadła ani jedna kropla deszczu. Rzeki i jeziora wysychały. Kończyły się zapasy wody. Ludzie umierali z pragnienia. Prognozy nie były optymistyczne.
Na ten list Łukasz czekał z niecierpliwością. Miał być odpowiedzią na jego proste pytanie "dlaczego ?". Przeczytał go. Potem przeczytał jeszcze raz. Parę słów napisanych czarnym tuszem na białej kartce. Z tych słów wyłaniała się Jej twarz: wyniosła, niedostępna, obca... Przeczytał list po raz wtóry, chociaż znał na pamięć całą jego stanowczą treść. W pokoju ubywało powietrza.
Tej nocy zaobserwowano niezwykłe zjawisko atmosferyczne. Na niebie obok srebrzystej tarczy księżyca pojawiło się słońce. Rozświetliło przerażone twarze ludzi swym ponurym blaskiem.
Łukaszowi zabrakło wody. Ostatnią pigułkę połknął niczym nie popijając. Czuł się dobrze. Tylko jednoczesny widok słońca i księżyca na niebie wydał się mu nieodparcie śmieszny.
Tam gdzie teraz mieszkała nie brakowało wody. Można ją było dostać w sklepach, płynęła z kranów, wypełniała rzeki i jeziora. Spływała z deszczowych chmur. Ale Ona była bardzo daleko. Właściwie to zniknęła Łukaszowi z oczu, chociaż wciąż widział Jej cień. Ale może to była tylko