Thriller · 8 min czytania
Diabelski dom
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Był bardzo wczesny ranek. Brązowowłosa dziewczynka biegła co tchu przez puste pola, jakby ją goniło coś naprawdę strasznego. Nigdzie w zasięgu wzroku nie dyło śladów jakiegokolwiek życia; wyłącznie ona i spękana gleba. Ziemia wkoło była twarda, gdzieniegdzie poprzetykana wystającymi kamieniami. Nagle dziewczyna potknęła się o jeden z nich i upadła na ziemię z krzykiem. Ala, ponieważ tak właśnie miała na imię, zaszlochała gwałtownie. Z niepokojem podniosła głowę i nerwowo rozejrzała sie wkoło. Uspokoiła się, widząc pustkę. Wstała i zaczęła iść dalej, teraz już o wiele spokojniej. Nie miała żadnego celu, pchała ją wyłącznie ciekawość. Po lewej stronie, tak jakby z ziemi, wyłonił się drewniany barak. Mogłaby przysiąc, że nic tam nie było! Zaciekawiona Ala powoli podeszła doń i pchnęła nieco jego drzwi; były otwarte. Coraz bardziej zaintrygowana rozważała przed wejściem - czy może obejrzeć go od środka, czy raczej nie. W końcu podjęła decyzję. Weszła... Wewnątrz panował mrok. Gdy oczy już poczęły się przyzwyczajać, spotkała obdrapane drzwi i nadgryzione zębem czasu ściany. Od zawsze lubiła starocie i chodzenie po starych domach, ale to miejsce zaczynało ją jakby... przerażać. Sama nie wiedziała dlaczego... Na stole o wątpliwej stabilnosci spostrzegła latarkę. Najdziwniejsze było to, że w niczym nie pasowała do reszty domu. Żółty, czysty i widocznie nowy plastik rzucał się w oczy, wręcz krzyczał "weź mnie!"... Dziewczynka nie umiała sie oprzeć. Ręce same się ku niej wyciągnęły. Chwyciła ją pewnie i próbowała zaświecić. Do włącznika wsypało się nieco piasku, który to zadanie zdecydowanie utrudnił. W końcu udało się. Snop mocnego, elektrycznego światła przeciął półmrok panujacy w chatce. Teraz wszystko było doskonale widoczne. Jasny promień ujawniał tajemnice tego pokoju. Półki przez te wszystkie lata wygięły się dziwnie pod wpływem wilgoci i temperatury. Dywany za czasów nowości pewnie wyróżniały się pokaźną gamą barw; teraz były wyblakłe i zakurzone, gdzieniegdzie poplamione czymś czarnym. Meble pasowaly do nich wyglądem. Równie stare, jak i piękne, stały niewzruszone od wielu lat. Ala pomyślała, że kiedyś musiało tu być bardzo ładnie. Zachaczyła promieniem światła o coś czerwonego. Powoli do tego podeszła; na szczęście to nie było nic strasznego. Na oparciu krzesła wisiała rzucona niedbale sukienka. Ona też była wypłowiała i stara, jak i wszystko inne. Miała też czarną plamę w okolicach serca... Bardzo zaciekawiona dziewczyna zadecydowała o przejściu po wszystkich pomieszczeniach. Chciała się dowiedzieć jak najwięcej o mieszkańcach tego domu. W gruncie rzeczy budowla nie była duża; dwa pokoje i łaziekna. Kuchni nie zobaczyła. Już obejrzała salon. Przeszła nieco zniszczonymi drzwiami do sypialni, uczyniła krok do wnętrza i zdrętwiała; w łóżku ktoś leżał... Pościel była usiana czarnymi plamami, miejscami błyszczącymi czerwienią. Domyśliła się, czym są. To była krew... A to w łóżku pewnie trup... Usłyszała nagle cichy, szatański śmiech, zdający się przybliżać. Przerazenie Ali nabrało wyraźnego oblicza. Drzwi z hukiem zatrzasnęły się. Chciała się jak najszybciej wycofać z tego upiornego pomieszczenia, lecz to nic nie dało. Latarka poczęła drżeć w jej dłoni. Ala krzyczała i szarpała klamkę ze wszystkich sił; niestety na próżno. Kopała i biła pięściami w drzwi. Straszny głos zdawał się oddalać, aż całkowicie ucichł... W końcu zaprzestała szarpania i oparła się plecami o nie, daremnie szukając dłonią klamki. Nie było jej. W ciszy słyszała tylko bicie swego niezwykle głośnego serca. Przerażona dziewczynka powoli i ostrożnie przeszła po pokoju. Meble były