Inne · 6 min czytania
Diabelsko.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Diabeł znów nawiedza mnie co noc, próbując zniszczyć wszystko, co udało mi sie zbudować. Rozmawiałam z nim niedawno. Szydził ze mnie. Jak zawsze zresztą. Powiedziałam mu, że kocham, że mam nadzieję, że wierzę. Wyśmiał mnie.
- Wierzysz? W co? - zapytał, patrząc na mnie z pogardą. - Że można mnie pokochać, że On nie odrzuci moich uczuć, że będzie dobrze, że.. - zawahałam się. - Oboje wiemy, że On Cię nie kocha. - ... - To dlatego codziennie wieczorem płaczesz w poduszkę. Milczałam. Miał rację.
- Pamiętaj, piękna. Widzę wszystko. Jesteś żałosna, wiesz? - zapytał, po czym wybuchnął tym charakterystycznym, szyderczym śmiechem. I zniknął, tak samo szybko, jak się pojawił. Tak, jak znikają diabły.
Stałam tak jeszcze chwilę. Miałam ochotę się popłakać, ale zabrakło mi łez. Towarzyszyło mi jedynie to podłe uczucie pustki. Wszechogarniającej pustki. Myślałam, że tym razem będzie inaczej.
Znów podciął mi skrzydła.
Część 22 / 2
*** Chciałam mu powiedzieć. Że wiem, ze nic do mnie nie czuje. A on znów, na przekór sobie, na przekór wszystkiemu prowadził tą swoją gierkę. Twierdził, że odczuwa pustkę, gdy nie towarzyszę mu, na co dzień. Ale jestem już troszkę mądrzejsza. Wiem, że mówi tak zawsze. Zawsze, gdy wyczuwał, że może stracić swoją zabawkę powtarzał ta zdania, jak mantrę: - Jesteś dla mnie ważna. Wiedz o tym.
Nie potrafił kłamać. Im częściej powtarzał te słowa, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że się nie mylę. Że Diabeł się nie myli. Że to wszystko to jakaś farsa. Nie rozumiałam Jego postępowania i pewnie nigdy go nie zrozumiem. Tak, jak i tego, że nie potrafię żyć bez tych słodkich kłamstw. Chcę się uwolnić od Niego. Od Jego obłudnej miłości. Od mojego chorego przywiązania. Od wszystkiego. Chciałabym przestać czuć ból i żal. Chciałabym przestać kochać. Stracić nadzieję. Wiarę. Stać się potworem, niezdolnym do ludzkich uczuć. Chcę tego. Tak bardzo, jak chcę napić się kawy. Z kawą zapewne będzie prościej. Dlatego teraz wędruję do kuchni.
Usiadłam spokojnie przy stole, spoglądając na ciemność za oknem. Powinnam już dawno spać.
- Znów o nim myślisz, mam rację? Zerwałam się na równe nogi. - Diabeł…! Cholera jasna! – krzyknęłam. - Co się tak boisz? To tylko ja. Wiesz przecież, że nie zrobię Ci krzywdy. Co najwyżej pomogę Ci, byś sama sobie ją zrobiła. – mrugnął do mnie. -Bardzo śmieszne, doprawdy… - Wiem. Chciałem Ci tylko powiedzieć, że picie kawy o tej porze nie jest zbyt rozsądne. – wybuchnął śmiechem. - Tak, jak i przyjmowanie gości – odburknęłam. - Bez nerwów, Piękna. Widzisz tu kogoś? Spojrzałam na Niego i.. Nie, nie spojrzałam. Spojrzałam w lustro. Byłam sama. - Przecież,…