Filozofia · 4 min czytania
Dialog o Tamtym Świecie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dialog o Tamtym Świecie
- Siedzę i myślę co z człowiekiem po śmierci się dzieje. Siedzę i się zastanawiam, co na tamtym świecie. Płomień w kominku grzeje, przestrzeń oświetla, a ja się zastanawiam i czas tracę. Powiedź mi ojcze, proszę odpowiedź, co się ze mną stanie, gdy przed obliczę Boskie stanę. Może nie, może nie tak, może jak Grek do Hadesu zajdę i przed oblicze Jego wejdę. Będę jak Syzyf prace ciężkie robił, albo jak zbój na głodzie zostanę. Do drzewa mnie przywiążą, gdzie jabłka wiszą, wodą kostki obleją, lecz nie stłumię pragnienia i głodu, bo to zaklęta ziemia. Będę się schylał to ciecz odpłynie, rękę wyciągnę, gałąź odsunie, biada by była i straszna to wizja, lecz dobrą mam duszę więc tak nie skończę. Nie wiem, co prawda, jak życie przetrwonię, lecz wierzyć wolę, że nic nie zrobię. Może jak Egipcjanin do Jaru trafię. Przedtem bym musiał przed sędzima trzema Ozyrysem, Anubisem i Totem stanąć. Oczy mi wyciągną, uszy utną i usta zaszyją, potem serce mi wydrą, które na wagę położą i piórkiem zważą... Oby w równowadze zostało, to bym życie wieczne osiągnął. Chwianie się szalki wprawiło by mnie w pocenie, o... i do dołu poszło, co za strach, to koniec, żegnaj okrutny świecie, teraz potwór straszny ni to lew ni krokodyl zeżre me serce, to koniec... Lecz wierzę, że będzie równe zło dobru i trafię do Jaru gdzie pługiem ziemię zaorzę. Mimo iż powinien mnie spotkać spokój, pracowałbym zawsze, wiecznie, do końca... Już wiem, za parę lat ktoś powinien mnie nożem zabić, bym jak Wiking do Walhalli trafił, i żył szczęśliwy z innymi martwymi. Śmierć ze starości to u nich hańba, trafiłbym w przepaść, gdzie strawiła by mnie lawa... Co za pomysł niedorzeczny... Trafie do Krainy Wiecznych Łowów, gdzie łuk dostanę i na mustangu pędząc, do bizonów bym strzelał, by ich mięso pozyskać. Mieszkałbym w tipi namiocie i z innymi Indianami ucztował wesele... Która z tych