Przyjaźń · 8 min czytania
Dlaczego miś musi odejść?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pluszowy miś położył wypaloną zapałkę na czerwonej serwetce w żółte kwiatuszki. - Dlaczego musisz odejść, misiu? – spytał nieśmiało chłopczyk w pidżamce, obserwując każdy ruch pluszowego przyjaciela oczyma nabiegłymi łzami. Miś wysunął czerwoną, plastikową szufladkę i wyjął z niej ciemną szmatkę. Przemaszerował z materiałem pół pokoju i położył ostrożnie na serwetce obok wypalonej zapałki. - Pamiętasz, jak dawałem ci ten sweterek, misiu? – spytał chłopiec wskazując na szmatkę. - Pamiętam, takich rzeczy się nie zapomina, mój mały przyjacielu – rzekł niedźwiadek po czym dodał patrząc w sufit . – Nikt wcześniej nic mi nie dał... - Ten sweterek uszyłem sam, specjalnie dla ciebie, misiu. Robiłem go prawie godzinę i musiałem wykraść mamusi nić i igłę, bo nie wolno mi było się nimi bawić. - Siedziałem obok – zaczął wspominać miś. – a ty ciągle przymierzałeś mi sweterek, bo chciałeś sprawdzić, czy pasuje. Pasował... Po tych słowach miś spojrzał swymi czarnymi oczkami w dywan i podrapał się po łebku. Po chwili oprzytomniał i znów ruszył w stronę szuflady. - Misiu, naprawdę musisz odejść? - Muszę – oznajmił miś. – to mój misiowy obowiązek. - Ale dlaczego?! – zaszlochał chłopiec, po którego zaczerwienionych policzkach z wolna płynęły stróżki słonej wody. - Jesteś duży, mój mały przyjacielu, nie potrzebujesz już misia... - Ale ja cię potrzebuje! – zarzekał się chłopiec. - Nie utrudniaj przyjacielu... - Przyjaciele nie odchodzą, misiu, ty nie jesteś moim przyjacielem! – chłopiec schował głowę pod poduszkę i zaczął szlochać. Usłyszawszy to miś zbliżył się do chłopca i usiadł na brzegu łóżka. Poklepał swego małego przyjaciela w nogę i spytał: - Dlaczego tak mówisz? Zawsze będę twoim przyjacielem... - Nie będziesz! – wrzasnął chłopiec spod poduszki. – Zostawiasz mnie, odchodzisz! Dlaczego, misiu? Dlaczego?! – Odkrył głowę i spojrzał w czarne jak węgiel oczy misia. - Jesteś już duży – mówił miś. – mój mały przyjacielu. Na razie jeszcze we mnie wierzysz, ale kiedyś przestaniesz. Przestaniesz we mnie wierzyć, przestaniesz ze mną rozmawiać, będziesz wtedy dorosły, a ja nie będę już twoim przyjacielem, ale kawałkiem szmatki z watoliną w środku. - Będę w ciebie wierzył, misiu! - Teraz tak mówisz, ale uwierz mi, jestem starym, mądrym misiem i znam się na życiu. Promienie porannego słońca wpadły przez okno do pokoju. Ptaki coraz głośniej ćwierkały obwieszczając nastanie nowego, pięknego dnia pełnego cudów życia. - Ja też nie chcę cię opuszczać, mały przyjacielu, ale taki jest obowiązek każdego misia. Będziesz do mnie mówił, ale ja już nie będę mógł odpowiedzieć. Tak nakazuje misiowe prawo. - Kto ustalił to prawo, misiu? Miś nie odpowiedział. Nie wiedział kto ustalił to prawo. Wiedział tylko, że opuścić chłopca to jego misiowy obowiązek, który ma zapisany w podświadomości każdy miś. Niedźwiadek zeskoczył z łóżka i pomaszerował na prostych łapkach do jego osobistej, misiowej szufladki, którą kiedyś wręczył mu chłopiec – to już druga rzecz, którą dostał od chłopca miś i był mu za to bardzo wdzięczny. Wsadził łapkę do środka i wyjął starą, zaśniedziałą monetę, kilka chwil później leżała już ona na ciemnym sweterku. - Wiele chcesz ze sobą wziąć, misiu? - Nie, wezmę tylko najpotrzebniejsze rzeczy – mówiąc to rzucił zakrętkę po bananowo-pomarańczowym soku na serwetkę. – Nie potrzebuje wiele, w końcu jestem tylko pluszowym misiem. - To misiu – chłopiec zeskoczył z łóżka i wyjął z szufladki jeszcze pudełko po zapałkach, które wręczył misiowi. – weź jeszcze to pudełeczko, na pewno ci się przyda. Pamiętasz, jak specjalnie pomalowałem je dla ciebie świecącymi w nocy flamastrami, żebyś się nie bał jak będziesz sam w ciemności? - Pamiętam... Dziękuje ci mały przyjacielu, teraz nie będę się bał nocą, bo to światło obroni mnie przed złymi upiorami – oznajmił filozoficznym tonem miś. - A nie chcesz mojej sznurówki? - Nie, nie chcę... Jestem misiem,