nauka · 6 min czytania
Dlaczego starzenie się jest przykre?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dlaczego starzenie się jest przykre? Dziwne. Przecież być młodym jest niezmiernie trudno. Młodzi ludzie nie zdają sobie z tego sprawy nie tylko z powodu braku doświadczenia, ale przede wszystkim dlatego, że to ich mózg nie pozwala tak myśleć. Desperacko i na oślep brną w kłopoty, nie wiedząc ile będzie ich kosztowało energii zgromadzenie koniecznych zasobów, utrzymanie rodziny, wychowanie dzieci, znalezienie sobie źródła utrzymania, zbudowanie pozycji w miejscu pracy, wśród znajomych i rodziny. Zajęci są poszukiwaniem partnera na prawdopodobnie całe życie, a i nawet to karkołomnie trudne zadanie, kosztujące mnóstwo energii, czasu, i częstokroć łez uważają za błogosławieństwo młodości. Zapewne gdyby nie odurzenie hormonami byłoby nie do wykonania. Tak więc w zasadzie można by dziwić się, że źle jest się starzeć, wydaje się, że powinno być przyjemnie, przynajmniej do pewnego wieku. Bo przecież o ile po upływie trzydziestki nasze możliwości fizyczne systematycznie pogarszają się, to zyskujemy na ogólnym dostosowaniu w wyniku zdobytego doświadczenia i znajomości. Poprawia się zwykle nasz status materialny i ogólna jakość życia. Po upływie kolejnej dekady lub dwóch nie dochodzi zwykle do obniżenia, a przynajmniej znacznego obniżenia wspomnianych powyżej parametrów życia, jednocześnie zazwyczaj podnosi się status społeczny. Wszystko jest dobrze, więc dlaczego jest tak źle? Dlaczego wszyscy chcemy być młodzi? Dlaczego tęsknimy za czymś, co miało miejsce w nieokreślonej przeszłości, kiedy to świat był podobno lepszy? Dlaczego oddalibyśmy „wszystko”, żeby tylko udało się znów być młodym i pięknym? Dlaczego mamy wrażenie, ze utraciliśmy jakiś skarb, wartość, bezpowrotnie minęły tzw. nasze czasy, kiedy wszystko było lepsze, piękniejsze, wartościowsze? A może w rzeczywistości nie było tak nigdy, a jedynie tak nam się zdaje, tak się wyśniło? Najwyraźniej chodzi o coś zupełnie innego niż wspomniane wcześniej uroki wieku dorosłego. Cóż to może być? Z upływem czasu pogarsza się ogólny stan organizmu, w tym szczególnie dotkliwie stan zdrowia. Na ogół dostrzegamy obniżenie wydolności poszczególnych narządów z wyjątkiem mózgu. Ściślej: w przypadku mózgu nie zauważamy upośledzenia większości funkcji mentalnych z wyjątkiem pamięci. To okrutny paradoks, bo to właśnie pamięć jest nośnikiem doświadczenia - podstawowej wartości starego mózgu. Pozostaje nam wciąż złudne poczucie, że wewnątrz tkwi ten sam głąb, niezmienny od czasów młodości. To oczywiście nie może być prawdą, to sam mózg dyktuje nam taki pogląd, tak dba o własny wizerunek zintegrowanej wewnętrznie jednostki centralnej. To najwyraźniej zapewnia nam…