Filozofia · 3 min czytania
Dłoń
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dłoń
Kalectwo dłoni znów przysparza problemów. A już sądziłam, że udało mi się zapanować nad moją fobią, fobią strachu przed SPOTKANIEM. Ale to uczucie braku, niedosytu, obcości, ciągle wraca, nieustannie dezorganizuje moje uczucia. Nie mogę pozbyć się dręczącego niepokoju, który mówi mi, iż nie pasuję do tych okoliczności, że nie umiem porozumiewać się subtelnym gestem jak inni, jak wszyscy mijający mnie przechodnie. Tak trudno odnaleźć samego siebie we własnej inności. Tak trudno zaakceptować piętno, które odróżnia od normalnych ludzi. Codziennie rano wstaję z lękiem, że znów stanie się coś takiego, co zwróci uwagę na moją ułomność. Drżę na samą myśl o tyle razy widzianych już uśmiechach i komentarzach. Zawsze bolą tak samo. Zawsze spychają w przepaść rozpaczy, choćby było to tylko urwisko ulicznego krawężnika. Czasem nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż w tej rwącej rzece odnaleźć można spokój i jakieś pogodzenie się z tym wszystkim, co stwarza i podtrzymuje nasze istnienie...czasem po prostu nie mogę... To tylko dłoń, powtarzam sobie. Kiedy naciągam rękaw, właściwie nie widać, że jestem…