Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Finanse · 4 min czytania

Dobro czyniaca Joasia

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Kiedy przyszedł do niej do pracy, nie mogła w to uwierzyć. W końcu pracowała w najlepszym centrum odnowy biologicznej w okolicy, czy nawet kraju, a tu nagle on. Znała go już od dawna, kiedyś nawet pracowała dla niego. Był idealnym szefem. Organizował wszystko doskonale, dbał o swoich ludzi, nie pozwolił sobie nigdy na niesprawiedliwy osad sytuacji. Ale teraz. Teraz to był już zupełnie inny człowiek. Przecież on nie ma pieniędzy, pewnie jest bezdomny, wszystko już musiał stracić, myślała. Prowadził przecież tak beztroskie życie, nie dbał o pieniądze, nie dbał o nic. Kiedyś musiało się to skończyć. Pamiętała doskonale, kiedy spotkała go ostatnim razem. Było to zaledwie parę dni temu. Przechodziła obok kolejnej wystawy z seksownymi ciuszkami, jakie bardzo lubiła, a które w cudowny sposób podkreślały jej niespotykaną urodę. Nagle usłyszała: - Hej Joasiu!!! Poznała jego głos od razu, byli przyjaciółmi od tak dawna, mimo iż nie widywali się prawie wcale. Wiedziała, że to był on – Jan O. Odwróciła się i osłupiała. Rzeczywiście był to Jan O., ale wydawało jej się, że to jakiś żart, to nie może być prawda. Wyglądał strasznie. Nie miał butów, siedział pod ścianą w obdartym ubraniu, oczekując pewnie datków, drobnych jakichś, pomocy, czegokolwiek. Jego wychudzona postura zdawała się świadczyć o długim już braku regularnych posiłków. Zmęczone oczy wskazywały na głęboką bezradność, smutek i wstyd. Jednak jego głos ewidentnie przeczył wszystkiemu, co widziały oczy. Jan z niesamowitą radością i entuzjazmem wypytał się Joasi o jej życie, zawodowe i osobiste. Pochwalił jej sukcesy. Był widocznie bardzo szczęśliwy, że ją spotkał. Nie zdradził jednak nic na temat swojej sytuacji, nie wspomniał słowem, dlaczego…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%