Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 7 min czytania

Doktor Wim Wenders cz.5

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Patrzał na swoje ręce. Jeszcze kilka minut temu były na nich ślady krwi. Nie pamiętał już do kogo należały, ale wiedział, że się tam znajdowały, a on tymi rękami zrobił coś złego. Tak przynajmniej powiedziała jego opiekunka. Obrócił się na drugi bok. Od leżenia na jednym z nich za długo, bolały go ramiona. Nic dziwnego skoro jego ciało było całe posiniaczone. Najgorsze rany pozostały na plecach i brzuchu. Blizny, cięcia, podpalenia... jakoś nie potrafił sobie przypomnieć skąd by się tam wzięły. To usłyszał akurat od lekarza, rozmawiającego z jego opiekunką podczas gdy on udawał, że śpi. Niestety słyszał każde słowo. Nie były to miłe zdania. Ktoś mówił też o jego „rodzicach”. Zastanawiał się co oznacza to słowo. Nigdy go wcześniej nie słyszał. Chociaż na sam jego dźwięk mroziło mu krew w żyłach. Od tamtej pory gdy wyraz ten dotarł do jego uszu, uznał je za zły znak. Podróż pociągiem była wyczerpująca. A on nie potrafił zasnąć tak jak mówiła mu to jego opiekunka. Wszystko go bolało, więc jak mógł się skupić na zamknięciu oczu? - Henny, kiedy będziemy na miejscu? - Za niedługo, Wim. - Czyli jak długo? – zapytał drążąc temat. Był przenudzony na śmierć, a nie mogąc nic zrobić sprawiało, że czuł się jeszcze gorzej. - Za kilka godzin. A w tym czasie znajdź sobie jakieś twórcze zajęcie. Przecież jesteś młody. Powinieneś się bawić. Wim popatrzał na opiekunkę, czy żartuje. Ale ona była jak najbardziej poważna. Uśmiechnął się złośliwie i zrobił zamach nóżką, trafiając wprost w goleń pasażera naprzeciwko. Ten zajęczał z bólu i popatrzał się na malucha wściekłym wzrokiem. - Wim! To nie było w porządku! - Przepraszam – powiedział słodkim głosikiem. – Ja bardzo pana przepraszam – zwrócił się do mężczyzny. – To nie było specjalnie. Ja jestem chory i czasami mam takie tiki, przez które mogę zrobić innym krzywdę. To już się więcej nie powtórzy. Spróbuję nad nimi panować. Nie tylko Hanny, ale także mężczyzna i pozostała dwójka pasażerów oniemieli widząc ośmiolatka wysławiającego się lepiej niż jakikolwiek dorosły. - To bardzo mądry chłopczyk – pochwaliła go starsza kobieta z naprzeciwka w ogóle nie zwracając uwagi na poprzedni wybryk chłopca. - Raczej chytry. To świetny manipulator i zarazem wcielone diablisko – odparł oburzony pasażer rozsmarowując sobie obolałą nogę. - Właśnie, jestem diabłem – zaśmiał się Wim. Staruszka zaśmiała się. Popatrzała na swojego męża obok. Ten siedział z poważną miną. Pokręcił też przecząco głową na słowa chłopca. - Nie ma diabłów i aniołów chłopcze – powiedział starszy pan. - A właśnie, że są! Dopiero teraz na twarzy nieznajomego pojawił się lekki uśmiech. Jego zmarszczki namnożyły się jeszcze bardziej. - Nie, mój mały. Są tylko i wyłącznie dusze wyjątkowe. - Co to jest dusza? – zapytał zaciekawiony Wim. - To wszystkie uczucia, które nosisz w sercu. To także i twoje oczy. - Moje oczy? - Tak. One najlepiej pokazują emocje i to co czujesz. - A co mówią moje oczy? – dopytywał Wim. Henny odetchnęła z ulgą, że ma małego z głowy. Rozmowa jednak była zbyt ciekawa i zamiast do książki, gapiła się na Malucha. Staruszek pochylił się nad chłopcem patrząc mu prosto w źrenice. Oglądał je pod różnym kątem. Musiał być bardzo stary, ale nawet w tym wieku nie potrzebował okularów.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%