Inne · 5 min czytania
DOM STRACHU MEGO
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Lat już dwadzieścia cztery po bezdrożach życia się błąkam , Nie znalazłszy przeto sensu istnienia Wszystko marnym bełkotem i bezkształtną masą W moim umyśle było Nagie ulice mojej pamięci są puste , szare i brudne Wszystko tam jest złudzeniem Niekiedy pozornie piękne doprowadza do strachu Gdy wracam tam niekiedy nagłym zapędzony impulsem Do którego mnie wepchnięto ciskając biletem w twarz To czuje oddech nieświeży i widzę brzydotę przeraźliwą I wtedy wiem ...że to moje życie było
Na jednej z ulic jest dom przepiękny , przyozdobiony Zbytkami świata szczęśliwego Lecz nie wchodźcie tam ! Tam śmierć mieszka Pozornie piękna , jednak kto raz u niej gościny zaznał Nieprędko wróci by dopić czare losu Swego czasu zaciekawiła mnie swym pięknem Do zbytku czując umiłowanie Zakradłem się piwnicznymi drzwiami Powoli sunąc korytarzem mijałem kolejne drzwi Nie spodziewała się gościa , najpewniej czekała u drzwi frontowych Któż mógł odgadnąć że nie tą drogą odwiedzać ją będę
Za pierwszymi drzwiami warczenia odgłos pochwyciłem dziwny Hamując strach do ściany przeciwległej przylgnąłem Jak obraz malowany ludzkim przerażeniem Tym bardziej autentycznym iż dzielony był z mieszkańcem pokoju nr 4 Wśród jęków i pisków udało się pochwycić szloch przeraźliwie smutny I przeciągłe drapanie jak gdyby paznokieć ludzki melodię nienawiści Na drzwi futrynie rzeźbił Nieodpartą chęć pomocy tej istocie poczułem Tym bardziej że szloch ów kobiecym wydawać by się mógł Ujmując klamkę poczułem iż strach ze skrajności w skrajność mną rzuca Spostrzegłem postać przy ścianie spoczywającą z ogromną siła Wbijała ona swe palce w trupio-białą ścianę Niczym kochanek gładzący lico ukochanej Okrutną pokutę spełniała Postać zdawałoby się nie spostrzegła mej obecności W obłędzie pogrążona nie posłyszała nawet mego krzyku przerażenia Którego dobyłem z wcześniej nie odkrytych dziedzin przepony
Zapałem przesycony pochwyciłem ramię szkarady chcąc jej drogę ucieczki pokazać Twarz odwróciła ku memu obliczu a pazur złowrogi przebił me udo Spragniony byłem dotyku kobiety lecz nie na tym owy miał polegać Bólu nie poczułem , inne cierpienie ma myśl ogarnęło W jej oczach prawdy znalazłem palące od których mgła spowiła mnie milczenia A sercu memu zabrakło tchnienia Kulejąc sercem zarówno jak i ciałem zamkniętym pozostawiłem…