Opowiadania.pl · 4 min czytania
Drewniane Drzwi
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Podeszła do wielkich drewnianych drzwi i zamiast nacisnąć klamkę dotknęła delikatnie nacięć na futrynie. Wszystko wyglądało zupełnie jakby czas tutaj wcale nie płynął. Dookoła było tak jak kiedyś. Przed nią rozciągał się sad, rzędy drzew owocowych: jabłoni, wiśni, czereśni i gruszy. W oddali można było dostrzec kawałek starego płotu, a obok niego zardzewiałą studnię. I wydawałoby się, że za chwilę ktoś otworzy drzwi i zawoła małą ciemnowłosą Grażynkę do środka. Jednak nic takiego się nie wydarzyło. Ciężko powiedzieć ile czasu minęło zanim kobieta zorientowała się, że płacze. -Mamo... wszystko w porządku? -zapytała Agnieszka patrząc na nią ze zmartwieniem. -Wszystko dobrze, Dziubku. -odpowiedziała i przetarła łzy. -po prostu tutaj się wychowywałam zanim... Zanim się nie wyprowadziłam. -mówiła coraz szybciej starając się,a by jej głos brzmiał naturalnie. -Właściwie dlaczego się wyprowadziłaś? Mamo co się stało? -Agnieszka mrugała coraz szybciej. Ona niczego nie rozumie. Jak ma jej to wytłumaczyć? -Nie zrozumiesz... -powiedziała i pogładziła jej włosy. Agnieszka była bardzo podobna do matki. Miała taki sam kolor włosów, niebieskie oczy i podobne rysy twarzy. -Mamo... Mam już piętnaście lat nie jestem dzieckiem. -oburzyła się i patrzyła na matkę wyczekująco. -Wiesz są takie rzeczy, których nawet dojrzali ludzie nie potrafią zrozumieć. -powiedziała chwytając córkę pod ramię. Obie kierowały się w stronę sadu. -A ty mamo rozumiesz? -Czy rozumiała? Ciężko powiedzieć. Ach, już tyle lat minęło od kiedy stąd odeszła. Była chyba nie wiele starsza od Agnieszki. Ile…