Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 4 min czytania

Drogi...,

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Drogi..., Pamiętasz tamten dzień? Wpadłam na Ciebie uciekając przed deszczem. Oczy Ci błyszczały, w ich szarawym błękicie – błękicie płaczącego nieba mogłam się przejrzeć. I zatonąć. Mocno trzymałeś mnie za ramiona, a mimo to odeszłam. Dopiero później okazało się, że mamy wspólnych znajomych. A pamiętasz park? I tamto zdjęcie na zielonej ławce? Ławce z inicjałami. Nie wiem czemu, ale pamiętam je. Zdjęcie z wystawionym językiem, mimo, że na szyi wisiały długie perły. I jeszcze jedno, takie samotne. Wiesz, które? To, które porównałam do niewinnej kurtyzany, a Ty nazwałeś je „niemą obietnicą”. Uwielbiałeś robić mi zdjęcia, a ja uwielbiałam Ci pozować. Widzieć jak chowałeś się za aparatem i uśmiechałeś, tym swoim szelmowskim uśmiechem. To było dekadenckie uczucie – wiedzieć, że dla Ciebie jestem tak piękna. I ważna. Ostatnia zima. Pokój z bałaganem na łóżku, a na nim my. Za oświetlenie służyła tylko lampka na biurku. Tam było tak prozaicznie. Tylko wino nie pasowało do atmosfery. Tak, Ty wiedziałeś co lubię. Wiedziałeś jak sprawić mi przyjemność. Nie musiałam Ci mówić czego chce, Ty wolałeś odkryć to sam. I nigdy o nic nie pytałeś, patrzyłeś mi w oczy i dawałeś. Wcześniej robiąc anioły na śniegu i rzucając się śnieżkami, przemokliśmy do suchej nitki. Ociekałam Ci, aż wpadłeś w zaspę śniegu, przewróciłam się koło Ciebie ze śmiechu. Pociągnąłeś mnie za włosy, a później pocałowałeś. I mimo wszystkiego, co wtedy się wydarzyło oboje byliśmy chorzy. Pamiętasz to prawda? Ironia losu. I nagle koniec. Zdjęcia zamknęłam w pudełku i wsadziłam do szafki. W…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Drogi..., — czytnik · opowiadania