Inne · 4 min czytania
.. drugi jedenasty ..
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
...drugi listopada, dzień zmarłych, albo jak niektórzy wolą święto zmarłych. Właściwie różnica to niewielka. Dla niektórych żadna, jednak komuś może wydać się to istotne. Wiec żeby na samym początku nie wzbudzać zbędnych polemik niech każdy nazwie to jak chce. Można by też powiedzieć dzień zaduszny. Co też będzie się dobrze kojarzyć, 'dobrze' w sensie 'właściwie' dla dalszego wywodu. Więc nie zatrzymując się zbytnio nad tego typu niuansami i pozostawiając ostateczną nazwę owego drugiego dnia jedenastego miesiąca roku własnej inwencji. I pod żadnym pozorem nie wdając się w jakże ciekawe rozważania nad nieulegającym wątpliwością 'pogańskim' pochodzeniem wspomnianej tradycji. Przejdźmy do tego, co naprawdę nas interesuje. A interesuje nas, a przynajmniej można nieśmiało poczynić takie założenie, fakt, że pamięć i uwaga w owym dniu poświęcana jest istotom już nieżywym, martwym, zmarłym właśnie. To, że nie jest to tradycja zakorzeniona we wszystkich rejonach północnej półkuli, a wręcz, że jest tylko charakterystyczna dla mieszkańców wschodniej części Europy i zachodniej części Azji. A mówiąc ściślej szeroko pojętym rasom słowiańskim. Choć będąc ignorantem w dziedzinie etnologii i religioznawstwa. Nie będę się kłócił o prawdziwość tego twierdzenia, z nikim, kto miałby ochotę zaprzeczyć jego słuszności. Nie ma także większego znaczenia, jak zresztą większość przytoczonych tu okoliczności. Ponieważ. Czy tak, czy inaczej rzecz się prezentuje w ujęciu globalno - obiektywnym. Zajmować się będziemy wszystkimi poruszonymi aspektami z punktu widzenia jak najbardziej regionalno - nieobiektywnego. Sedno sprawy jest takie, że dzień, do którego od dłuższego czasu przywiązujemy naszą uwagę, jest wydawałoby się wymarzonym dniem na śmierć. I to zarówno ze względu na swoją tradycję jak i z powodu pory roku, w jakiej się przypadkowo lub nie przypadkowo, znalazł. Powoli opadające, żółte jak złoto i czerwone jak krew liście tańczące w ciepłych…