Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Melodramat · 8 min czytania

Drzazgi we drzwiach

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

DRZAZGI WE DRZWIACH

Kiki Smith

Światła migały boleśnie po oczach, a muzyka smętnie i romantycznie wiła się między uszami tańczących. W sali było parno i duszno – przez zamknięte drzwi i okna nie wydostawały się gorące szepty i oddechy, a od kręcących się wokół skąpo ubranych ciał biło ciepło, ogrzewając nawet najchłodniejsze serca. Tak się mogło zdawać na pierwszy rzut oka. Po drugim i trzecim dopiero dostrzegało się stoły ustawione dookoła parkietu, na wpół pełne skupionych w grupki uczniów, których teraz największym zmartwieniem było zająć się czymś nudnym i przeczekać kolejne kilka minut, jednocześnie nie zwracając na siebie niczyjej uwagi. Ktoś bawił się torebką, ktoś siąpał colę czy soczek jabłkowy, zimny i orzeźwiający jak górski wodospad. Oziębiający niedorzeczne nadzieje. - Ej, no! - ktoś odezwał się z niedowierzaniem. - Dyra tańczy z tym kolesiem z francuskiego! Wszystkie oczy bezwiednie powędrowały w stronę szczerzącego zęby drugoklasisty i przez moment przyglądały się, jak wywija wesoło panią dyrektor. Długo nie mogli jednak patrzeć na parkiet, bo obok pociesznej sceny były te mniej niewinne, z parą przytulających się nastolatków za głównych bohaterów. A być może jednak nie wszyscy się tym tak przejmowali. Być może zupełnie zwisało im to, że tam na środku tyle osób sobie tańczy, a oni siedzą jak te tłuki i jedzą paprykę zawiniętą w żółty ser i jakąś wędlinę. Być może traktowali tradycyjną wolną piosenkę jako moment wytchnienia dla nóg, wyschniętego gardła i bolącej głowy. Baśka zaczęła ze zdenerwowania stukać palcami po stole. “I znowu nikt nie poprosił” pomyślała, pozwalając sobie zerknąć raz jeszcze na tańczące pary. “A ja jak ta głupia myślałam, że skoro przyjdę ubrana na bóstwo, to wszystkich tu powalę na kolana i ustawi się do mnie kolejka. I kapa. Siedzę teraz jak kretynka, wyglądam pewnie jak siódme nieszczęście i wszyscy dokładnie wiedzą, jak bardzo się z tym męczę.” Wzięła łyk soku i trochę oprzytomniała. “Przestań chrzanić” skarciła się. “Nie wszystko kręci się wokół ciebie. Doskonale wiemy, że wszyscy wkoło bardziej się sobą interesują i nikt na ciebie nie patrzy. Jak zwykle.” Piosenkarka produkująca się z olbrzymich głośników zawyła jakoś radośniej, ale jedynie dyrektorka z pilnym uczniem francuskiego zmieniła swoje taneczne wygibasy. Cała reszta jak się kiwała, tak kiwała się dalej, być może bardziej się przytulając i gdzieniegdzie obmacując. Ale to już te bardziej zaawansowane pary. Te, co tu razem przyszły. Te, co nie przyszły, a zebrały się na odwagę, żeby się pokiwać, były zazwyczaj nieco bardziej powściągliwe w okazywaniu swojego wzajemnego zainteresowania. Baśka odwróciła wzrok i zaczęła się patrzeć w swoją śliczną czarną spódnicę, która miała niby być jej biletem do szczęścia na tej konkretnej zabawie. Miała sprawić, razem z obcisłą bluzeczką i odważnym wczuwaniem się w rytm, że półmetek nie przejdzie nigdzie bez echa. Że coś się wydarzy wreszcie i przerwie jej dotychczasową złą passę w dziedzinie miłości. Mijała czwarta godzina półmetku, nogi bolały ją już od skakania w szpilkach, misternie układana fryzura rozpadła się, a wszystkie górnolotne marzenia zaczęły się zmieniać w zgorzknienie. Nie miała już ani weny, ani wesołości do dalszego tańczenia. Dlatego też, kiedy wolna skończyła się, a DJ puścił jakąś techniawę, Baśka zamiast skoczyć jak diva na sam środek parkietu, została na miejscu, sącząc swój sok. “I co mi z tego przyjdzie, że będę skakać” pomyślała smętnie. “Tak czy siak nikt mnie nie zauważy, a tańczyć chyba już mi się w ogóle odechciało... Nic już nie ma sensu. Nic się nigdy nie zmienia.” Miała już chyba dość dobrą teorię, dlaczego jej nikt nigdy nie prosił do…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Drzazgi we drzwiach — czytnik · opowiadania