Drzazgi we drzwiach
Na szkolnych zabawach i dyskotekach nie każdy jest szczęśliwy. W głowach niektórych dzieją się rzeczy, które potem zatruwają im życie na najróżniejsze sposoby.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
DRZAZGI WE DRZWIACH
Kiki Smith
Światła migały boleśnie po oczach, a muzyka smętnie i romantycznie wiła się między uszami tańczących. W sali było parno i duszno – przez zamknięte drzwi i okna nie wydostawały się gorące szepty i oddechy, a od kręcących się wokół skąpo ubranych ciał biło ciepło, ogrzewając nawet najchłodniejsze serca. Tak się mogło zdawać na pierwszy rzut oka. Po drugim i trzecim dopiero dostrzegało się stoły ustawione dookoła parkietu, na wpół pełne skupionych w grupki uczniów, których teraz największym zmartwieniem było zająć się czymś nudnym i przeczekać kolejne kilka minut, jednocześnie nie zwracając na siebie niczyjej uwagi. Ktoś bawił się torebką, ktoś siąpał colę czy soczek jabłkowy, zimny i orzeźwiający jak górski wodospad. Oziębiający niedorzeczne nadzieje. - Ej, no! - ktoś odezwał się z niedowierzaniem. - Dyra tańczy z tym kolesiem z francuskiego! Wszystkie oczy bezwiednie powędrowały w stronę szczerzącego zęby drugoklasisty i przez moment przyglądały się, jak wywija wesoło panią dyrektor. Długo nie mogli jednak patrzeć na parkiet, bo obok pociesznej sceny były te mniej niewinne, z parą przytulających się nastolatków za głównych bohaterów. A być może jednak nie wszyscy się tym tak przejmowali. Być może zupełnie zwisało im to, że tam na środku tyle osób sobie tańczy, a oni siedzą jak te tłuki i jedzą paprykę zawiniętą w żółty ser i jakąś wędlinę. Być może traktowali tradycyjną wolną piosenkę jako moment wytchnienia dla nóg, wyschniętego gardła i bolącej głowy. Baśka zaczęła ze zdenerwowania stukać palcami po stole. “I znowu nikt nie poprosił” pomyślała, pozwalając sobie zerknąć raz jeszcze na tańczące pary. “A ja jak ta głupia myślałam, że skoro przyjdę ubrana na bóstwo, to wszystkich tu powalę na kolana i ustawi się do mnie kolejka. I kapa. Siedzę teraz jak kretynka, wyglądam pewnie jak siódme nieszczęście i wszyscy dokładnie wiedzą, jak bardzo się z tym męczę.” Wzięła łyk soku i trochę oprzytomniała. “Przestań chrzanić” skarciła się. “Nie wszystko kręci się wokół ciebie. Doskonale wiemy, że wszyscy wkoło bardziej się sobą interesują i nikt na ciebie nie patrzy. Jak zwykle.” Piosenkarka produkująca się z olbrzymich głośników zawyła jakoś radośniej, ale jedynie dyrektorka z pilnym uczniem francuskiego zmieniła swoje taneczne wygibasy. Cała reszta jak się kiwała, tak kiwała się dalej, być może bardziej się przytulając i gdzieniegdzie obmacując. Ale to już te bardziej zaawansowane pary. Te, co tu razem przyszły. Te, co nie przyszły, a zebrały się na odwagę, żeby się pokiwać, były zazwyczaj nieco bardziej powściągliwe w okazywaniu swojego wzajemnego zainteresowania. Baśka odwróciła wzrok i zaczęła się patrzeć w swoją śliczną czarną spódnicę, która miała niby być jej biletem do szczęścia na tej konkretnej zabawie. Miała sprawić, razem z obcisłą bluzeczką i odważnym wczuwaniem się w rytm, że półmetek nie przejdzie nigdzie bez echa. Że coś się wydarzy wreszcie i przerwie jej dotychczasową złą passę w dziedzinie miłości. Mijała czwarta godzina półmetku, nogi bolały ją już od skakania w szpilkach, misternie układana fryzura rozpadła się, a wszystkie górnolotne marzenia zaczęły się zmieniać w zgorzknienie. Nie miała już ani weny, ani wesołości do dalszego tańczenia. Dlatego też, kiedy wolna skończyła się, a DJ puścił jakąś techniawę, Baśka zamiast skoczyć jak diva na sam środek parkietu, została na miejscu, sącząc swój sok. “I co mi z tego przyjdzie, że będę skakać” pomyślała smętnie. “Tak czy siak nikt mnie nie zauważy, a tańczyć chyba już mi się w ogóle odechciało... Nic już nie ma sensu. Nic się nigdy nie zmienia.” Miała już chyba dość dobrą teorię, dlaczego jej nikt nigdy nie prosił do…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil kiki smith
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…