Psychologia · 7 min czytania
Dwie dusze.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
{font:times} Obudziło ją rażące w oczy słońce. Blask promieni słonecznych kojarzył jej się zawsze z Rudym- bohaterem książki "Kamienie na szaniec". To dziwne jakie rzeczy ludzie w życiu pamiętają- pomyślała. Wzięła kosmetyczkę i poszła pod prysznic. Kąpała się po 3-5 razy dziennie. Jakby to, że zawsze jest czysta i pachnąca miało coś zmienić. Jej dusza i tak była zgniła. Tak- odpowiedziała sama sobie. Ze zgniłym owocem jest tak, że jeśli pozostawi się go wśród zdrowych to zarazi on swoim zepsuciem całą resztę. Ona taka była, więc pasowało doskonale. Świadomie ? Nieświadomie? Cóż to była za różnica. Niszczyła innych... Kiedyś była inna. Pełna energii i życia. Wtedy to ją poznałam. Jej dzień zaczynał się o 5.00 i kończył o 23.00. Zawsze miała plan dnia. Jeżeli zdarzyło wam się kiedyś zadzwonić do przyjaciela i usłyszeć: "Poczekaj, zobaczę w terminarzu czy mam czas" to ona taka była. I o ile śmieszyło to jej przyjaciół to dla niej samej nie było to śmieszne. Z czasem też i przyjaciół przestało to bawić. Z pewnością miała trudny charakter. Ale mimo to ludzie się do niej garneli. Nigdy tego nie rozumiała. Pojęła to dopiero dużo, dużo później. Była najlepsza. Z tą swoją chłodnością i racjonalnością, śmiałym i szybkim podejmowaniem decyzji. Z poczuciem humoru. Nie miała nigdy trudności w nawiązywaniu kontaktów. Do tego była dobrze wysportowaną blondynką. W starannie dobranym stroju. I idealnym makijażu. Z najlepszymi ocenami. Była najlepszym kandydatem na to by pokazać się w jej towarzystwie. Ale po bliższym poznaniu. Idealnym też by nie czuć się gorszym od niej. Wstawanie o 5 rano by biegać? Przez godzinę mimo, iż zimno i pada? Oglądanie o 6 rano wiadomości? Wychodzenie o 7 do szkoły by być pół godziny przed czasem? Spędzanie przerw w bibliotekach? Po szkole godzina na zjedzenie obiadu i wymycie się? I nauka do 21? Po czym znowu ćwiczenia? Kąpiel ? I ? Sen... Spędzanie weekendów na to by skompletować i wyprasować stroje na cały tydzień?... zero poślizgu... zero wyjątków... zaplanowane każde 5 minut... nawet jeśli przerwa na kawę... to też zaplanowana... Nie, przy kimś takim nie można było się czuć gorszym. I nikt nie chciałby takiego życia. Choć jej samej odpowiadało. Nie czuła się samotna. Właściwie nawet nie rozumiała co to jest samotność. I gdyby nie książki tak naprawdę nigdy by jej nie zrozumiała. Teoretycznie... Praktycznie i tak nigdy tego nie pojęła. Rozumie, że ludzie są smutni. Potrzebują ciepła, rozmów, spacerów, przytulania i wielu innych. Ona taka nie jest. Nie potrzebuje ciepła. Spacerować uwielbia tylko z sobą. Nie pozwala się dotykać... chyba, że dotyk ma prowadzić do głębszego zbliżenia seksualnego. Rozumie też, że jest to dziwne. Dlaczego taka jest? Ona doskonale to wie... widzę to w jej spojrzeniu. Pytam się ją czasami. A może byś się w końcu zmieniła? Przecież życie jest zagadkowe, kolorowe i inspirujące. Tłumaczę jej, że przecież nie planując niczego może doświadczyć wielu nowych doznań, których przecież nie jest się w stanie zaplanować. Nie słucha mnie. Patrzy na mnie tymi swoimi pustymi oczami, po czym lekko się uśmiecha. Czasami odnoszę wrażenie, że przeszkadza jej moja