Fantastyka · 5 min czytania
Dziady
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Baśka przeszła przez metalową, kutą bramę ze znakiem krzyża umieszczonym na szczycie. Lipowa alejka, znajdująca się tuż za nią, prowadziła wprost do nekropolii. Wzrok dziewczyny, jak zawsze, kiedy tu przychodziła, powędrował za szpaler drzew, na czarny o tej porze roku, pokryty kępami pożółkłych liści, spłachetek ziemi, leżący pomiędzy cmentarną bramą, a pierwszymi mogiłami. Jak zawsze z uśmiechem wspomniała pewną rozmowę z dzieciństwa:
- Dziadku, a czemu tu nie ma grobów, tylko dopiero tam dalej?
- Ksiądz musi gdzieś ziemniaki sadzić, a tu ziemia żyzna.
Mimowolnie poszukała wzrokiem śladów uprawy, choć ciemność nie pozwalała ich odkryć.
Pierwsze, nieśmiałe światełka zniczy, migocące gdzieniegdzie, oświetlały żółtawym blaskiem płyty pojedynczych nagrobków, nie rozpraszając jednak ciemności poza nimi. Drzewa i mogiły odcinały się głęboką czernią wśród granatu. Tej nocy było jeszcze ciemno, następna to już prawdziwy cmentarny festiwal świateł. Kto żyw pójdzie palić ognie dla przodków. Baśka wolała święto obejść po swojemu. Szła na pamięć, zdążając dokładnie do wybranego miejsca.
Nagrobek, na którym krzyż opleciony był grubą okrętową liną, wyznaczał kres jej wędrówki. Ściągnęła torbę przerzuconą przez ramię. Wysypała znajdujące się w niej przedmioty na płytę mogiły. Wyrysowała kredą dużą, pięcioramienną gwiazdę. W jej wnętrzu nakreśliła mniejszą. Wszystko otoczyła okręgiem, dbając by zamknąć go dokładnie. Pięć świec zapłonęło na rogach większej gwiazdy.
Wypowiedziała formułkę. Robiła to już tyle razy, że zdania cytowała z pamięci, księgę trzymając wyłącznie z przyzwyczajenia. Płomienie świec zatańczyły pobudzone nagłym podmuchem, a potem powietrze stało się niemal gęste, w obrębie kręgu zbijając się w obłoczek mgły. Baśka uśmiechnęła się, zadowolona z efektów swojej pracy.
Część 22 / 2
- No, dziadek, pora na hołd dla przodków.
Zanim mgła utworzyła regularne kształty, wydostał się z niej schrypnięty głos.
- Zawsze już chcesz mnie wywlekać?!
- Powspominać cię przyszłam – Usiadła na ziemi, krzyżując nogi
- Jasne – Zmaterializowany już, przezroczysty duch nie wyglądał na zadowolonego. – Dlatego wyciągasz mnie na siłę…
Baśka z ciekawością przekrzywiła głowę, przyglądając się przodkowi. Protoplasta