edukacja · 4 min czytania
Dzieci Cedyni i antysemici
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dzisiaj 26 XI 2012 na TVP POLONIA o godzinie 10:30 oglądałem tragikomiczną dyskusję pod tytułem „Czy Polacy są tolerancyjni?”. Burzę wywołał młody Stuhr bredniami, że Polacy pod Cedynią przywiązywali swoje dzieci do tarcz. W zasadzie absurd (po co wojowie mieliby przywiązywać do tarcz swoje dzieci? Przecież taka tarcza jest ciężka i niewygodna?) i śmieszność (nie Polacy tylko Niemcy i nie pod Cedynią tylko pod Głogowem…) tych bredni możnaby zostawić bez komentarza. Internauci od razu obśmiali Stuhra, który swoją wiedzę historyczną czerpie z Gazety Wyborczej. Okazuje się jednak, że sprawy nie można zamknąć zwykłym żartem (o rany, no pomyliła się dziecku bitwa pod Grunwaldem z bitwą pod Waterloo, nie róbmy z tego tragedii) skoro w publicznych mediach całkiem na poważnie broni się antypolskiego filmu „Pokłosie” (film sponsorowany przez Rosję…) i wmawia się nam, że jesteśmy antysemitami. Otóż w dyskusji „czy Polacy są tolerancyjni?” ("lepiej być gejem niż Żydem!") głos zabrał pan profesor Jan Hartman i całkiem na poważnie (to nie żart!) stwierdził, iż PO TYM MOŻNA POZNAĆ ANTYSEMITĘ, IŻ DANA OSOBA ZARZEKA SIĘ IŻ ANTYSEMITĄ NIE JEST. Gdy to usłyszałem, przez sekundę zamarłem z niedowierzania, po czym wybuchnąłem śmiechem, którego nie mogłem opanować. Żałuję, że nie uczestniczyłem w owej światłej dyskusji, bo natychmiast zadałbym panu profesorowi (któremu pojęcie logiki chyba nie jest obce?) dwa pytania. Panie Hartman czy jest pan murzynem? Panie Hartman czy jest pan Chińczykiem? Jak podejrzewam pan profesor, który nie jest ani czarny, ani…