Filozofia · 4 min czytania
Dzieciństwo rozumu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Kiedy Layla modliła się w ciszy, nie wiedziała czy Bóg ją zrozumie. Wsłuchiwała się w cichy odgłos trzeszczącego dachu, który z trudem utrzymywał na swych barkach mokry śnieg. Od czasu do czasu, ogarnięty błędnym tańcem płomień dogasającej świecy przypominał, że mijają kolejne godziny, że przelewają sie ostatnie krople woskowej latarni…
Kiedy Layla była całkiem sama, nie wiedziała czy jest jeszcze coś, w czym mogłaby pokładać nadzieję. W zimne, pochmurne, zimowe wieczory przykładała nos do zmarzniętej szyby okiennicy w pokoju, czekając na pojawienie się pierwszej gwiazdki. Spoglądała przed siebie, marząc o tym, by spełniły się jej najskrytsze marzenia…
Kiedy Layla wychodziła ze swojego pokoju i siadała w kącie tuż obok drewnianych schodów, błagała samą siebie, by życie nabrało większego sensu. Zamykała oczy i śniła o miłości, która schowała się gdzieś pod starym łóżkiem, tak na przekór. By się pobawić…
Jednak jak znaleźć wiarę, nadzieję i miłość, gdy te niczym trójka rozbawionych dzieci postanowiły zabawić się w chowanego?
Raz, dwa, trzy…
Część 22 / 2
Wiara natychmiast podniosła się ze swych cienkich nóżek i pobiegła prędko w stronę małego schowka na miotły, do którego Layla zgubiła klucze.
Cztery, pięć, sześć…
Nadzieja rozejrzała się dookoła. Przetarła zapłakaną twarz i schowała się gdzieś w stercie brudnych rzeczy, pomiędzy szalikiem, a starą, wypłowiałą narzutą, nie widząc, że to nie pranie, a jedynie sterta niepotrzebnych ubrań, o których Layla już zapomniała…
Siedem, osiem, dziewięć…
Usłyszała Miłość, biegając bezsensu po pokoju w poszukiwaniu jakiejś kryjówki, gdy nagle wymyśliła, by schować się za wielką, beżową kotarą na strychu. Nie…