Kultura · 6 min czytania
Dzieciom durnego boga, mówimy stop
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Nie znoszę dennych wierszy I dzieciaków, co piszą: pierwszy Spamerów co śmieć wysyłają Poetów, gdy weny nie mają
Kompleksy ma jeden z drugim I myśli, iż jest drugi Tuwim Rzuci na stronę dwie „panny krzywe” I już jak lew puszy grzywę
Ma opinii o wszystkim dwa słowa I myśli, że jest Jehowa Gdy ktoś zapyta, dlaczego? To mówi „spadaj kolego”
Gdy skleci porno zboczone Komentarzy ma cała stronę Ci przeciw, a ci za A gościu z radości po nogach tralala
Mój wiersz jest dennej natury Lecz chce przywalić im z rury Finezje odstawiam na bok Dzieciom Neo* mówmy – STOP
Część 22 / 2
*czasami nazywane są też trollami – link do wyjaśnienia terminu na końcu tekstu w bibliografii.
Parę słów komentarza i zaproszenie do dyskusji.
Wiersz ma oczywiście ujemną wartość artystyczną i napisany jest w 5 minut. Do tego by go wklepać na ekran, przekonał mnie kolega Skryhull, który napisał w mojej odpowiedzi na jeden z jego tworów, iż nie wiem, co to jest dziecko neo, bo taki epitet ode mnie otrzymał. Pozdrawiam korzystając z okazji.
Forma mojego wierszydła, jaka jest każdy widzi, lecz treść to już inna bajka. Dzieci Neo, to wielka grupa użytkowników, która wtargnęła brutalnie, dzięki taniemu dostępowi do sieci w świat globalnej wioski, nie mając do tego żadnego przygotowania. Są niczym barbarzyńcy w galerii sztuki. Skaczą radośnie po forach i stronach, piszą swoje TAGI, uśmieszki, wklejają głupie obrazki, obrażają każdego, kto próbuje im zwrócić uwagę, iż także w internecie są jakieś zasady. Po paru dniach gdy już każde forum ma ich dosyć i wszędzie dostaną bana, zabierają się za twórczość. Pól biedy, jeśli kończy się to na blogu, w którym piszą, co pewien czas, co jedli, co widzieli i kogo nie lubią. (lub wideo blogu gdzie pokazują jak niewiele mają do pokazania) Gorzej jak piszą własne utwory, nie zważając na to, że nie mają odpowiedniego warsztatu, a nawet zasobu słów. Najgorsze, jest jednak to, iż nie mają totalnie nic do przekazania, poza prostackim: Oto ja, prawda ze jestem extra, a kto twierdzi inaczej to jest głupi. (Tacy delikatni oczywiście nie są, zasób wulgaryzmów mają zwykle bardzo obszerny) Powstają kolejne wiersze częstochowskie, jak wspomnianego już mojego kolegi Skryhull o brutalnym pobiciu ze skutkiem śmiertelnym (vide: „Oprawca” – ni śmieszne, ni artystycznie poprawne, nic nieprzekazujące), pornograficzne opowiastki emanujące głupotą i totalnym brakiem wiedzy, o tym, czym jest gwałt dla kobiety (vide: „Gwałt czy nie?” – pramporikalia – które bije rekordy popularności, a powinno być po prostu usunięte, jako sprzeczne z prawem), inne opowiastki erotomanów teoretyków, czy opowiadania, z których totalnie nic nie wynika, ale ciągną się na szczęście krótko, bo autor na nie ma inwencji na