Psychologia · 5 min czytania
Dzień
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Obudził się z przekonaniem, że dziś będzie TYM DNIEM. Jego dniem. Był pewien, że wszystko sie zmieni. Wiesz jak to jest. Budzisz się, otwierasz oczy i wiesz, że coś dobrego dziś Cię spotka. Tak tez było z nim. Otworzył oczy i ... uśmiechnął się. Zdziwiło Go to bardzo, gdyż już od dawna nie śmiał się. Nawet nie spodziewał się, że potrafi jeszcze to robić. Dotychczas, gdy patrzył w lustro Jego twarz wykrzywiał paskudny grymas. Ni to płacz, ni to złość. Ale tak był wcześniej. Dziś śmiał się. Śmiał sie do wszystkiego. Do swojego odbicia w lustrze, do śniadania leżącego na stole, nawet do tej starej sąsiadki z naprzeciwka, która cały czas śledziła Go zza firanki. Dziś nic i nikt nie mógł zepsuć Jego humoru. Ubrał się i z wielkim, promiennym uśmiechem wyszedł z mieszkania. Podszedł do wind. Wiesz jak nieraz dłuży sie czekanie, nawet te głupie trzy minuty. Jemu też w tedy czas się dłużył. Chciał jak najszybciej podzielić się swoją radością z innymi. Zaczął zbiegać schodami. Gdy mijał jakiś ludzi kłaniał im się i mówił "dzień dobry". Nawet nie spostrzegł jak szybko udało Mu się zbiec, a właściwie to sfrunąć z tego jakby nie było jedenastego piętra. Wyszedł na miasto. Jego serce rozpierała przeogromna radość. Dopiero teraz ujrzał, że świat wcale nie musi być w czarnych kolorach. Zobaczył biel obłoków leniwie sunących po błękitnym niebie. Zauważył nawet, że ta młoda kobieta, którą codziennie mijał w bramie, ma wielkie cudownie zielone oczy i usta tak czerwone jak dojrzała czereśnia. "To dziwne. Dlaczego wcześniej tego nie zauważyłem" - pomyślał. Nieśmiało podszedł do Niej i drżącym głosem zapytał: "Przepraszam. Czy zechciałabyś wyjść kiedyś ze mną do kawiarni lub do kina?" Dziewczyna uśmiechnęła się. Na pewno widziałeś już taki uśmiech. Uśmiech który rozlewa ciepło w Twoim sercu. Właśnie to był taki słodki uśmiech. Oczywiście Ona zgodziła się. Nawet Go to zbytnio nie zdziwiło. Przecież był to Jego DZIEŃ. Umówili się na sobotę. Kasia, bo tak miała na imię, pomachała Mu ręką na pożegnanie i pobiegła na przystanek. Długo stał jeszcze i patrzył za znikającym w oddali autobusem. Pierwszy raz od dłuższego czasu odczuł to mocniejsze uderzenie serca. "Może to Ona?" - pomyślał idąc do parku. Uwielbiał tam…