Dzień
Czy może zdarzyć się takie coś ? Opowiadanie napisane na prośbę (podobno wszystko co piszę jest zbyt pesymistyczne :) )
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Obudził się z przekonaniem, że dziś będzie TYM DNIEM. Jego dniem. Był pewien, że wszystko sie zmieni. Wiesz jak to jest. Budzisz się, otwierasz oczy i wiesz, że coś dobrego dziś Cię spotka. Tak tez było z nim. Otworzył oczy i ... uśmiechnął się. Zdziwiło Go to bardzo, gdyż już od dawna nie śmiał się. Nawet nie spodziewał się, że potrafi jeszcze to robić. Dotychczas, gdy patrzył w lustro Jego twarz wykrzywiał paskudny grymas. Ni to płacz, ni to złość. Ale tak był wcześniej. Dziś śmiał się. Śmiał sie do wszystkiego. Do swojego odbicia w lustrze, do śniadania leżącego na stole, nawet do tej starej sąsiadki z naprzeciwka, która cały czas śledziła Go zza firanki. Dziś nic i nikt nie mógł zepsuć Jego humoru. Ubrał się i z wielkim, promiennym uśmiechem wyszedł z mieszkania. Podszedł do wind. Wiesz jak nieraz dłuży sie czekanie, nawet te głupie trzy minuty. Jemu też w tedy czas się dłużył. Chciał jak najszybciej podzielić się swoją radością z innymi. Zaczął zbiegać schodami. Gdy mijał jakiś ludzi kłaniał im się i mówił "dzień dobry". Nawet nie spostrzegł jak szybko udało Mu się zbiec, a właściwie to sfrunąć z tego jakby nie było jedenastego piętra. Wyszedł na miasto. Jego serce rozpierała przeogromna radość. Dopiero teraz ujrzał, że świat wcale nie musi być w czarnych kolorach. Zobaczył biel obłoków leniwie sunących po błękitnym niebie. Zauważył nawet, że ta młoda kobieta, którą codziennie mijał w bramie, ma wielkie cudownie zielone oczy i usta tak czerwone jak dojrzała czereśnia. "To dziwne. Dlaczego wcześniej tego nie zauważyłem" - pomyślał. Nieśmiało podszedł do Niej i drżącym głosem zapytał: "Przepraszam. Czy zechciałabyś wyjść kiedyś ze mną do kawiarni lub do kina?" Dziewczyna uśmiechnęła się. Na pewno widziałeś już taki uśmiech. Uśmiech który rozlewa ciepło w Twoim sercu. Właśnie to był taki słodki uśmiech. Oczywiście Ona zgodziła się. Nawet Go to zbytnio nie zdziwiło. Przecież był to Jego DZIEŃ. Umówili się na sobotę. Kasia, bo tak miała na imię, pomachała Mu ręką na pożegnanie i pobiegła na przystanek. Długo stał jeszcze i patrzył za znikającym w oddali autobusem. Pierwszy raz od dłuższego czasu odczuł to mocniejsze uderzenie serca. "Może to Ona?" - pomyślał idąc do parku. Uwielbiał tam…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Jerzu
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…