Nauka · 5 min czytania
Dzień jak co dzień
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„Zabił się – młody...” wielkie mi rzeczy, odkrycie na miarę wszechczasów! Co mnie obchodzi jakiś wyalienowany Kordian, który i tak nigdy nie żył. Niech się nim poprzejmują pilni uczniowie, którzy zawsze potrafią odpowiedzieć na pytania nie-do-odpowiedzenia pań bądź panów nauczycieli. Mi się chce spać. „Robicie sobie notatkę?” – no tak ona zawsze musi się o to spytać. Zamiast zapytać czy podobają nam się okładki naszych zeszytów, albo czy te krzesła są wygodne. Ale nie! Każde pytanie, każda odpowiedź a nawet myśl musi być związana z tematem lekcji. No ale cóż... każdy coś pisze, a jeśli ja nie będę pisać to wszystkowiedząca pani nauczycielka przypomni mi o pałach stojących w mojej rubryczce w dzienniku. No to długopis w rączkę prawą, druga rączka otwiera zeszycik i piszemy: „Przyroda jest w wierszu odzwierciedleniem uczuć – jest smutna (jak ja), umierająca (jak narkomani). Kordian chce, aby Bóg pozbawił go lęku, strachu, niepokoju, rozdarcia”. Ręka mnie boli, nie piszę dalej porysuję lepiej kwadraciki na marginesie. Nie myślę o niczym i tak jest najlepiej. Jestem smutna jak Kordian, za dużo chcę od Boga jak on i za mało od Niego otrzymuję. Nic nie otrzymuję. Kordian tak jak ja. A zresztą... Niech Kordian lepiej pójdzie spać. Razem ze Słowackim idiotą, któremu jest wiecznie smutno, tak jak mi. Tyle że ja nie gnębię innych ludzi sobą, czego nie można powiedzieć o nim. „Dzwonek jest dla nauczyciela a nie dla ucznia!”, powtarzają nam to od podstawówki. Nauczyciele są naprawdę dziwni, co im to da, że nas przetrzymają na przerwie?
Przerwa – skupisko rozmów najczęściej niezwiązanych ze szkołą, chyba że na nadchodzącej lekcji jest sprawdzian. Gdzie nie przejdę słyszę: mówię ci jaka impreza! Wszyscy się ujarali i najebali. Mówię ci! Było zajebiście. I jak wśród czegoś takiego kształcić swój delikatny umysł i pielęgnować swój indywidualny sposób patrzenia na świat? Można przysłuchiwać się rozmowom i śmiać się z ludzi bądź im zazdrościć. Albo można jeszcze wspominać własne imprezy. Możliwości jest wiele. - Wiesz Asiu jak bardzo cię lubię? – jejku! Jak ja nienawidzę takiej gadki! Zamiast powiedzieć odrobiłaś z angola? To mi takie głupoty gada. - Z angola? – nie będę się rozdrabniać. Po co język strzępić. - Noooo - i jeszcze te jełopowate no. Ja chyba tu kiedyś kogoś pobiję. - Masz – daje zeszyt, a kolega się cieszy i niemalże skacze do sufitu. Szczęście to taki dziwny stan, a może sposób życia.…