Psychologia · 6 min czytania
Dziwne Przypadki Ludzkości
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ludzie – to jest raczej w dużej mierze my – uwielbiają wprost wiedzieć wszystko. Bez względu na miejsce, czas, położenie, ilość osób patrzących z politowaniem po prostu uwielbiamy błyszczeć większą lub też mniejszą inteligencją. Wielu posiada hobby wychodzenia bez szwanku z każdej opresji. Najlepiej by było, gdybyśmy byli zawodowymi Herkulesami na cały etat – miód, malina i orzeszkowa posypka. W zapłacie dostawalibyśmy owacje na stojąco, które tak a propos są spowodowane nagłym przebudzeniem śpiącego widza. Ten się podrywa i klaszcze jak szaleniec. Reszta widowni, co robi? Idzie w jego ślady, oczywiście, bo jakby to wyglądało? Poza tym wzbogacilibyśmy się o naprawdę powalające trofea, ze złotą głową lwa, lub własną podobizną dźwigającą na karku dwa razy większą od siebie kule – Ziemię. I wszyscy by się cieszyli, bo przecież damy w opresji miały by swoich herosów, a biedni faceci poślubiliby wspaniałomyślną i bogatą dziewoję. I jak tu się nie cieszyć w takiej sytuacji? Możemy się nawet pod samochód rzucić a i tak byśmy wiedzieli, że boski heros nas wybawi. W końcu taką ma robotę... Tak, więc zasypani byśmy zostali imponującą ilością oklasków na stojąco, lśniącymi, odpicowanymi pucharami i idealnymi partnerem o wymiarach kosmicznie perfekcyjnych. Czego tu więcej chcieć od życia, poza następną butelką szampana i kolejnym plikiem pieniędzy? Jednak, jako że jesteśmy wbrew pozorom tylko ludźmi, mamy w krwi przeżycie chociażby jednej wstydliwej i jakże żenującej sytuacji. Zdarzenie to często jest nazywane „Życiową Klęską” i chowane zostaje na samym dnie kartoteki „Dziwnych Przypadków Ludzkości”. Całkiem ludzka rzecz. Miałam okazję się o tym przekonać, gdy pojechałam wraz z koleżanką do znajomej. Ruszyłyśmy więc rowerami przez pełne niebezpiecznych i krwiożerczych samochodów miasto. Przez pół godziny błądziłyśmy po osiedlu zastanawiając się, gdzie właściwie jest to nowe mieszkanie. I tu właśnie zaczęła się scena rodem z Kartoteki Dziwnych Przypadków Ludzkości. Nie miałyśmy zielonego pojęcia, gdzie się udać. Koleżanka się wkurzała, przeklinała, aż się słabo robiło i nabzdyczona do granic możliwości, obwieściła, że to żenujące. Dotarłyśmy jednak bezpiecznie, choć nie bez przeszkód do celu. Pomogłyśmy w przeprowadzce i ku mojej uciesze – poczęstowano nas czekoladkami. Gdy wracałyśmy pełne radości i słodyczy ulicami miasta napadła na nas sytuacja alarmowa. Łańcuch górala koleżanki postanowił zrobić sobie przerwę i – jak zwykle w najmniej odpowiednim momencie – pękł. Obie niespecjalnie rozweselone zaistniałą sytuacją rzuciłyśmy pomysły, jak rozwiązać sytuację. Moja sugestia o ruszeniu nogami w dalszą drogę z góry została odrzucona. Pozostał, więc pomysł koleżanki – naprawić własnoręcznie zepsuty łańcuch. Heros w wydani żeńskim postanowił z całą swoją dostępną determinacją i…