Komedia · 4 min czytania
"Dziwny stworek"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rzecz się dzieje w mieszkaniu pana Czesia - emeryta. Mieszka sobie samotnie, nie ma znajomych, a obcy ludzie mijają go na ulicy nie zauważając przykurczonej sylwetki starca. Człowiek - cień, którego życie pozbawione jest niespodzianek. Zwykle siedział w swoim pokoju na fotelu bujanym, przykryty kocem. Czasem czytał książkę, czasem palił fajkę, a czasem po prostu sobie siedział i się bujał. Tak mijało mu życie, gdy jednego dnia spostrzegł coś ciekawego. W kącie pokoju biegało jakieś małe stworzonko. Włochata kulka na dwóch nóżkach zasuwała w kółko przez cały czas. Pan Czesio należał do ludzi, którzy nie interesują się dziwnymi rzeczami, więc czasem sobie patrzył na stworzonko, ale nic więcej. Życie znowu sobie płynęło, pan Czesio dalej siedział na fotelu, a stworzonko dalej biegało. Raz się zatrzymało. Popatrzyło na pana Czesia przenikliwym wzrokiem, po czym zaczęło biegać dalej. Pan Czesio uznał to raczej za zabawne wydarzenie, a stworzonko miało fajną mordkę. Uznał, że może najwyższa pora coś zmienić w swoim życiu. Podszedł do stworzonka, które znowu się zatrzymało i zaczęło patrzeć. Chrząknęło, po czym ku zaskoczeniu pana Czesia powiedziało: - Czesiek, chcesz wódki? Pana Czesia trochę zatkało, ale był to człowiek tak obojętny, że zaraz uznał, iż tak ma być. Stworzonko znowu zagaiło: - Chcesz wódki? Napijemy się, co? - Dobra - powiedział Czesio. Darmowa wódka to darmowa wódka, jak by nie patrzeć. Stworzonko znikło na sekundę, po czym znowu się pojawiło, już z butelką wódki w pyszczku. - Ty polewaj, bo ja... tego... nie mam rąk. - Coś ci się stało? - Nie, taki już jestem, bóg sobie ze mnie zakpił. Zaczęli pić. Stworek przyjmował alkohol i nie widać było po nim żadnego efektu. Natomiast pan Czesiu zawsze miał słabą głowę. Stworka poił, bo on nie miał jak chwycić…