Fantastyka · 4 min czytania
Egzorcystka. II cz.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
To obrzydliwe uczucie nie jest porównywalne z niczym innym. Klęcząc w progu pokoju poczułam jak gęsta, zimna maź wlewa się we mnie i wepłnia szczelnie od środka. Na chwilę zastyga, żeby po zmrożeniu ciała zmienić się w ciążący gorącem głaz pełznący w stronę żołądka przełykiem. Gorący oddech który kłuje w płuca rozrywając na strzępy oskrzela. I ten potworny jęk wibrujący między półkulami, tak nienamacalny jak i prawie niesłyszalny a jednak okropnie niszczący. To z pewnością nie było zwykłe przeniknięcie. Gdyby duch przeze mnie przepłynął nie mdliłoby mnie tak, nie wirowałby świat. Złapałam się futryny na chwilę tracąc odczuwanie `Tu i teraz`. Całe szczęście kilka akcji, które miałam już na swoim koncie nauczyło mnie precyzji w zakładaniu pułapek na te śmiecie czasoprzestrzeni. Wpadła w lustro. Sine, szare dłonie próbowały sięgnąć podłogi gdy dziewczyna zagłębiała się w lustro. Nic z tego, paskudku… Odetchnęłam głębiej kilka razy na tyle przytomniejąc by pewnym, chociaż cichym głosem oświadczyć duchowi : -Poddaj się mojej woli! - czasami trzeba być pewnym swego i władczym, szkoda, że z facetami nigdy tak nie potrafiłam. Duszka zakołatała w lustro od spodu, zawyła obłąkańczo i zniknęła w szarej mgle jak w wirze. Co chwilę pod powierzchnią przewijał się jej korpus, twarz, dłonie… Upewniając się, że już nie wylezie - osunęłam się na podłogę. Tak, wiedziałam, że podgląda i podsłuchuje, z całą pewnością widział, co się dzieje. Jego mina wskazywała na mdłości. Wysunął się cichcem z pokoju i podszedł do mnie. -Nic Ci nie jest? Ależ skąd, czuję się genialnie tylko wiesz, mam chory kręgosłup i wyleguję Ci się na podłodze żeby przestało mnie boleć. Co za kołek. Nigdy nie potrafiłam być tak nieżyciową jak ludzie. -Trochę mnie zmogło… już wstaje. - niemrawymi , trochę błędnymi ruchami…