Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

Eloen rozdział II, część 1/2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

ROZDZIAŁ II

Zygfryd biegł przez większość drogi. Pan powiedział, że dziewczyna tak zareaguje. Pan zawsze wiedział co kto zrobi. Pan był dziwnym człowiekiem. Zygfryd był wybitnie inteligentny jak na gnoma. Bardzo prawdopodobne, że zawdzięczał to swojemu ludzkiemu pochodzeniu. Potrafił czytać i pisać a nawet operować na prostych liczbach. Bardzo prostych. Nie potrafił jednak złożyć zbyt skomplikowanych zdań. Nigdy nie zrozumiał sensu używania takich zwrotów jak „i” , „albo” czy „oraz”. Zygfryd pochodził z doliny Pae-h-tras zamieszkałej przez gnomy i niziołki. Parę lat temu do ich wioski przyszedł Pan. Zaproponował jego matce spore pieniądze za niego. A czego by nie powiedzieć o gnomach, mają żyłkę do interesów. I tak został sługą. Na przedmieściach stał domek, który ktoś bardzo chciał uczynić przytulnym, ale nie do końca zdawał sobie sprawę ze znaczenia tego słowa. Mały płotek prawdopodobnie miał kolor zielony, ale po wielu latach nie można było być tego pewnym. Zewnętrzne ściany domku były pomalowane na kolor blado różowy, a staromodne okiennice miały kolor wyblakłej żółci. W zaniedbanym ogrodzie chwasty całkowicie wypleniły inne rośliny. Stała tam tylko samotna wierzba płacząca. Na jej gałęziach została powieszona zniszczona już plastikowa huśtawka. Dom sprawiał wrażenie opuszczonego, jednak od niecałych dwóch miesięcy co wieczór można było zobaczyć światełko w oknie. Dokładnie o godzinie dziewiątej, światełko gasło i dom pogrążał się w ciemnościach. Zygfryd zbliżył się do furtki. Nasunął kapelusz na oczy i włożył okulary. Postawił na sztorc opadnięty podczas biegu kołnierz i nacisnął klamkę. Uważnie się rozglądając podbiegł do drzwi i zapukał do nich. Otworzyły się z cichym skrzypieniem. Stał przy nich wyraźnie znudzony, wysoki człowiek, ubrany w krótką koszulkę i dżinsy. Miał ostre rysy twarzy i krótkie blond włosy. Nikt nie wiedział jak ma na imię, ale gdyby się przedstawił, na pewno okazałoby się, że nazywa się Stefan albo Gustaw. Nazywano go Strażnikiem Drzwi, gdyż tym z reguły się zajmował. - Szybko poszło - mruknął. Zazwyczaj porozumiewał się mrucząc, albo warcząc. Gnom rzucił mu spojrzenie pełne wyższości. Był to nie lada wyczyn, biorąc pod uwagę fakt, że sięgał mu do pasa. - Jak ktoś coś robi dobrze, to to robi szybko - mruknął. Strażnika należał do osób, które bardzo trudno wyprowadzić z równowagi. Na pierwszy rzut oka był osiłkiem, który używał częściej mięśni niż mózgu. Jednak Strażnik był typem myśliciela. Wielokrotnie dochodził do wniosku, że nie ma sensu brać udziału w kłótniach oraz różnego rodzaju sporach. Według jego teorii, osoby ujawniające swoją inteligencję, nie mogą skończyć dobrze. Prędzej czy później ich idee oraz zasady zostają zrównane z ziemią, ludzie zaczynają debatować nad ich punktem widzenia, aż w końcu stwierdzają, że się z nim nie zgadzają. Nie, on był na to zbyt spokojny i wrażliwy. Dlatego wybrał życie zawodowego żołnierza. Nikt nawet nie podejrzewał, że może używać mózgu. Gnom przeszedł obok Strażnika, zajmującego się obecnie sensem życia i niepewnie otworzył drzwi do największego pomieszczenia w…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Eloen rozdział II, część 1/2 — czytnik · opowiadania