Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 5 min czytania

Ender

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Usiądź wygodnie, albowiem zaczyna się coś nudnego i smętnego jak filiżanka kawy, posłodzona dziesięcioma łyżkami cukru, czyli taka jaką kiedyś pijałem. Koniec świata, czy czegoś innego? Nic takiego nie napiszę... Nie opiszę też końca Polski, chociaż jestem w stanie to zrobić. Nie mam też zamiaru opisywać tego, jak dzielnie radzą sobie ludzie w popularnych teraz talk-show'ah, ani sytuacji psychicznej w jakiej teraz jestem... To za banalne... Nie zależy mi także abyście przeczytali o czymś smutnym, czyli złym zakończeniu, a raczej optymistycznym bublu, nie mającym w sobie nic prawdy... Może trochę meiszam... Koniec? Święto drugiego listopada... Słodka duszo, jakże jestem szczęśliwy że tu jesteś... Zdołam jeszcze powstać z tego miejsca i udźwignąć twe piękne oczka do naszego celu... Nie opiszę tutaj końca świata, bo takowy już nastał... Wraz z aniołem na mych rękach przemierzam przez miasto dusz, pozbawiony już opieki Boga... Kiedyś tu był, ale on także uciekł, bo bał się tutejszej sytuacji. Zatem słodki aniołku, o perłowych oczach zostaliśmy sami na te kilka ostatnich dni... Do momentu aż skażone powietrze nas nie zabije... Nie konaj tak szybko, proszę cię! Poczekaj na mnie! Pwstaję... Kroczę przed siebie, z ledwością dogrywając swoje siły do właściwego stopnia, byleby tylko były w stanie mnie unieść i mój najcenniejszy skarb. Jestem brudny od krwi... Nie jestem godzien by nosić ciebie, o królowo, na swych dłoniach... Wybacz mi, ale pragnę jeszcze walczyć... Jeszcze się nei poddać... Dla symbolu... Ale smutno mi gdy patrzę w twe oczy, lecz ciągle podążam przed siebie. Mijam jakieś ruiny, ale to nei ważne. Liczy się t oco znajduje się metr przedemną i ty na mych dłoniach... Spokojnie wpatrująca się we mnie... Słuchająca tych piepszonych słów, które nic nie dają... Wybacz! Nie tak to powinno brzmieć... Ale tracę siły i za moment upadnę... Szkoda że nie masz już siły na to by na mnei nawrzeszczeć i mnie uderzyć, jak kiedyś... To było takie miłe... Tak wspaniałe... Takie piękne dni gdy wiatr podmuchiwał w piękne firanki naszej sypialni... Zbudzenie się rano... Tak! przepraszam... Nie mieliśmy sypialni... To było tylko marzenie...

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%