Ender
piszę pesymistycznie.. dziś lekka zmiana! wierzycie w miłośćdo śmierci? zdarzył się wyjątek! ale to nie jest różowa bajka...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Usiądź wygodnie, albowiem zaczyna się coś nudnego i smętnego jak filiżanka kawy, posłodzona dziesięcioma łyżkami cukru, czyli taka jaką kiedyś pijałem. Koniec świata, czy czegoś innego? Nic takiego nie napiszę... Nie opiszę też końca Polski, chociaż jestem w stanie to zrobić. Nie mam też zamiaru opisywać tego, jak dzielnie radzą sobie ludzie w popularnych teraz talk-show'ah, ani sytuacji psychicznej w jakiej teraz jestem... To za banalne... Nie zależy mi także abyście przeczytali o czymś smutnym, czyli złym zakończeniu, a raczej optymistycznym bublu, nie mającym w sobie nic prawdy... Może trochę meiszam... Koniec? Święto drugiego listopada... Słodka duszo, jakże jestem szczęśliwy że tu jesteś... Zdołam jeszcze powstać z tego miejsca i udźwignąć twe piękne oczka do naszego celu... Nie opiszę tutaj końca świata, bo takowy już nastał... Wraz z aniołem na mych rękach przemierzam przez miasto dusz, pozbawiony już opieki Boga... Kiedyś tu był, ale on także uciekł, bo bał się tutejszej sytuacji. Zatem słodki aniołku, o perłowych oczach zostaliśmy sami na te kilka ostatnich dni... Do momentu aż skażone powietrze nas nie zabije... Nie konaj tak szybko, proszę cię! Poczekaj na mnie! Pwstaję... Kroczę przed siebie, z ledwością dogrywając swoje siły do właściwego stopnia, byleby tylko były w stanie mnie unieść i mój najcenniejszy skarb. Jestem brudny od krwi... Nie jestem godzien by nosić ciebie, o królowo, na swych dłoniach... Wybacz mi, ale pragnę jeszcze walczyć... Jeszcze się nei poddać... Dla symbolu... Ale smutno mi gdy patrzę w twe oczy, lecz ciągle podążam przed siebie. Mijam jakieś ruiny, ale to nei ważne. Liczy się t oco znajduje się metr przedemną i ty na mych dłoniach... Spokojnie wpatrująca się we mnie... Słuchająca tych piepszonych słów, które nic nie dają... Wybacz! Nie tak to powinno brzmieć... Ale tracę siły i za moment upadnę... Szkoda że nie masz już siły na to by na mnei nawrzeszczeć i mnie uderzyć, jak kiedyś... To było takie miłe... Tak wspaniałe... Takie piękne dni gdy wiatr podmuchiwał w piękne firanki naszej sypialni... Zbudzenie się rano... Tak! przepraszam... Nie mieliśmy sypialni... To było tylko marzenie...
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Sitek
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…